Zapolska – polisensoryczność przestrzeni miejskiej

Miasto w twórczości Gabrieli Zapolskiej jest nie tylko miejscem, ale też ciałem. Pisarka podejmuje próbę opisania złożoności funkcjonowania miejskiego organizmu – mierzy się z kapryśną i nieprzewidywalną fizjologią miasta.

Warto na początku zwrócić uwagę na teksty publicystyczne pisarki, w nich bowiem udaje się Zapolskiej uchwycić i opisać konwulsyjną substancjalność i kalejdoskopową zmienność przestrzeni miejskiej.

W 1889 roku pisarka przebywała w Paryżu i nadsyłała stamtąd do Warszawy korespondencje z Wystawy Powszechnej. Znamienny wydaje się fakt, że Zapolska traktuje wystawę pretekstowo. Służy jej ona zazwyczaj jako dogodny punkt obserwacyjny umożliwiający przyjrzenie się miastu i uchwyceniu jego pogmatwanej, polisensorycznej struktury. Perspektywa cywilizacyjnego święta i podziw dla technologicznego geniusza ludzkiego umysłu (wieża Eiffla) nie wyklucza antropologicznej dociekliwości – porządek codzienności spotyka się w jej korespondencjach z porządkiem cywilizacyjnym nie tylko w obrębie jednej relacji, lecz również na poziomie zdania. W ten sposób nieustanna zmiana perspektywy oglądu staje się sposobem na uchwycenie kondycji nowoczesnego miasta. Porządek istnienia w mieście to dla Zapolskiej przede wszystkim porządek konwulsyjnej zmiany, kiedy „wszystko się plącze, kłębi, wre, błyska, triumfuje.” (Zapolska 1958a: 79)

Dzięki przyjęciu takiej perspektywy pisarka nie tylko konsekwentnie wprowadza zmianę jako rytm nowoczesnej metropolii do swoich relacji, ale też odsłania polisensoryczną strukturę przestrzeni miejskiej. Naturalistyczna dosłowność i umiłowanie szczegółu spotyka się z malarską wyobraźnią pisarki, z jej impresjonistyczną wrażliwością, dając w efekcie poczucie zmysłowego przepychu i nadmiaru:

Gabriela Zapolska : Z krainy wróżek [Wieża Eiffla]: 94

Paryż! Ten Paryż Zoli – to zwierzę o białym cielsku i zielonych włosach, jak wąż przepotężny owija podstawy wieży. I niezmierzoną przestrzeń zajmuje ten król świata, płaszczem swym, zda się, nieba sięgając. (…) Na lewo, wysoko, czerni się kamienna masa na tle białych domów. To Panteon! Poniżej jak motyl złocisty błyszczy kopuła Inwalidów (…) Zwracam się na prawo. (…)To Paryż roboczy, fabryczny, Paryż pracujący! Jak wielkie mrowisko ten zadymiony kąt (…). Dalej, jak czarna skorupa żółwia, rozkłada się dach hipodromu.

Sensualizm w opisie miasta u Zapolskiej wyraża się najczęściej skojarzeniami dwojakiego typu: z cielskami zwierząt i zmienną kolorystyką. Opisywany pejzaż jest bardzo impresyjny – jego elementy zlewają się, przenikają, jakby pozbawione konturów:

Gabriela Zapolska : Z krainy wróżek [Wieża Eiffla]: 96

Słońce purpurowe, krwawe zapada w przestrzeń, zapalając jeszcze ostatnimi blaski dachy domów i złocenia wieżyczek. Smuga ukośnych promieni przecina horyzont i niknie wśród dymów fabrycznych. (…) Wszystko zaczyna zlewać się w jednostajną i ciemną barwę. Drzewa jeszcze jak czarne plamy odcinają się wśród bieli domów i jasnej barwy dachów.

Miasto znika, wytracając w nadchodzącym zmierzchu swą substancjalną wyrazistość. Jednak natychmiast, jakby nie znosząc stanu zmysłowej pustki, pojawia się światło, uwyraźniające poczucie zmysłowego nadmiaru:

Gabriela Zapolska : Z krainy wróżek [Wieża Eiffla]: 96

(…) Paryż cały płonąć zaczyna. Jest to ocean świetlany, olbrzymia fala ognia i błękitnego światła. Elektryczność walczy tu o lepsze z gazem. Białe strumienie zalewają żółtą siatkę. I cały Paryż żyje, porusza się, oddycha. Ten ogrom życia, jaki go przepełnia, ujawnia się w orgii światła.

Orgiastyczny przepych poddanego „nocnej rozkoszy” miasta wzmocniony zostaje narastającymi dźwiękami tłumu. Miasto oddaje się rozkoszy wspólnego świętowania – przestaje być tylko miejscem, staje się ciałem, które „żyje, porusza się, oddycha.” (Zapolska 1958b: 96) Jest słyszalne, widzialne, dotykalne. Jak każde ciało.

Po raz kolejny powraca Zapolska do zapisywania fenomenu miasta w roku 1900, kiedy – po powrocie do Lwowa – podejmuje pracę w dzienniku „Słowo Polskie”. Felietony, scalone wspólnym tytułem Przez moje okno, łączy ciekawa perspektywa uczestnictwa w życiu miasta:

Gabriela Zapolska : Przez moje okno… [O dziennikarstwie]: 4

Spojrzałam w to okno. (…)
Dlaczego ja nigdy nie widziałam tak życia jasno i prawdziwie jak w tej chwili? (…) mnie samej zdaje się, że ja lada chwila położę rękę moją na tętnie olbrzyma i wsłuchiwać się będę w potężny, wspaniały odgłos pulsującej krwi zbiorowego życia. I ta masa, ten olbrzym tajemniczy, a mimo to odsłaniający przed nami, dziennikarzami, wnętrze swej duszy z naiwnością dziecka, zda się być tam, niedaleko – przedzielony ode mnie tylko ramą okna, i za chwilę zagarnie mnie do siebie (…)

Wprowadzona przez Zapolską perspektywa okna jako metafora dziennikarskiego uczestnictwa w życiu miasta daje możliwość usytuowania się „pomiędzy” ulicą i gabinetem, może więc być figurą dystansu (konieczną dla zbudowania felietonowej refleksji) i uczestnictwa, oddalenia i zaangażowania. Okno ustanawia sposób pojmowania dziennikarskiej aktywności, sprzyja też specyfice patrzenia niejako przekraczającej ograniczenia prostego „widzę”; specyfikę tę można za Janem Lorentowiczem nazwać umiejętnością „widzenia wielorakiego”. Zapolska „tropi ślady”, „śledzi”, „patrzy” i – wreszcie – „dostrzega”. Perspektywa okna bowiem nakłada na siebie niejako możliwość oddalenia i bliskości, a tym samym uwrażliwia na szczegół, fragment, strzęp – bogata materia miejskiego życia ujawnia dzięki temu swoją polisensoryczność.

Lwowska faktura miejskiej przestrzeni jest u Zapolskiej gęsta, zmysłowa, żywa; pisarka – naturalistka potrafi w felietonowym skrócie odsłonić nagie ciało miasta. Jest obserwatorką i uczestniczką jednocześnie (pojawia się często przeciwstawienie: „inni mówią”, ale „ja – widziałam”), potrafi nie tylko uważnie patrzeć, ale dotykać i czuć. Dzięki temu rzeczywistość miasta ujawnia swoją fizjologię; jest ono nie tylko widzialne, nie tylko słyszalne, ale też ma swój zapach, jak na przykład mikroprzestrzeń mieszczańskiego domu: „Cuchnący zaduch zapełnia całe mieszkanie, kombinacja siarki, więdnących hiacyntów, stygnącej cielęciny i rozkładającego się pasztetu.” (Zapolska 1962: 91)

W powieściach Gabrieli Zapolskiej pojawiają się konkretne miasta. Lwów, Warszawa, Paryż interesują ją jednak nie ze względu na swój topograficzny konkret, choć niewątpliwie naturalistyczna zasada fotograficznej skrupulatności pełni tu też swoją znaczącą rolę uwiarygodnienia i uprawdopodobnienia powieściowych zdarzeń, jednak przede wszystkim ze względu na swoją metoforyczną i symboliczną nośność. Miasto jest bowiem dla Zapolskiej przestrzenną figurą kondycji człowieka współczesnego, z jednej strony poddanego bezwzględnemu prawu instynktu i walki o byt, z drugiej zaś strony osaczonego przez zasady społecznego konwenansu.

Miasto w powieściach to ciało/cielsko, które pochłania, trawi i upośledza ludzkie losy:

Gabriela Zapolska : Kaśka Kariatyda: 169

I całe miasto leżało ciche, spokojne u stóp tej góry, która wznosiła ponad nim swoje uwieńczone zielonością czoło. W powodzi tych spokojnych dachów o kominach, zda się, zastygłych, nie sączących nigdzie ani pasma dymu, nikt by nie przypuszczał tylu nędz moralnych i materialnych, które pod tymi dachami załóżyły stałe siedlisko. Był to zwierz uśpiony, nawet łagodny w swym spoczynku, grzejący swój grzbiet w cieple słonecznym, ale wewnątrz kryjący brud, hipokryzję i skończoną ohydę.

Pisarka eksponuje złowieszczy charakter miejskich przestrzeni, które często przybierają charakter labiryntu bądź więzienia, stają się też miejską dżunglą, „puszczą życiową” (Gubernat 1998: 52). Bohaterowie jej powieści rzadko spacerują ulicami, najczęściej uciekają (Janka), błądzą (Kaśka), poszukują (Rena Brzeziewicz z Szaleństwa).

Zapolska uprzywilejowuje te fragmenty przestrzeni miasta, które ujawniają jego deprawacyjny charakter, jak komisariat policji, areszt, prosektorium, przytułek, szpital dla obłąkanych, ulice zapełnione prostytutkami, dom „fabrykantki aniołków”, podejrzane zaułki, obrzeża, przedmieścia. Uprzywilejowaną porą prezentacji miasta często staje się noc (Gubernat 1998: 51). Zazwyczaj wprowadza pisarka te elementy miejskiego pejzażu, które wskazują na kondycję przekroczenia, wejścia w świat zła, z którego nie ma już powrotu: schody, bramy, progi, zaryglowane drzwi, zamknięte okna.

Pejzaż miejski bywa cmentarzyskiem, miewa cechy ohydne, przedstawia proces gnicia materii – często w powieściach błoto przelewa się niemal ulicami a pleśń pokrywa mury kamienic, tak jakby miasto z wolna stawało się cuchnącym rynsztokiem: „[ludzie] zanurzali się w jeszcze nie podeschnięte od błota ulice”, „zdławione cielska murów ziały smrodem i zgnilizną spiętrzonych ciał ludzkich.” (Zapolska, 1957 c: 5, 6).

Tym wyolbrzymionym procesom ujawniającym destrukcyjny charakter miasta towarzyszy często trupi bądź bagienny odór:

Gabriela Zapolska : Córka Tuśki: 143,144

Nadciągnął jakiś wicher. Zabłądził z dala, jakby od błot, od bagnisk, od obumarłych stawów – nadciągnął, a z nim szare, dziwne światło zasnuło się dookoła. Jakby pajęczyny oślizgłe, wilgotne zawisły nisko, nad dachami domów. Powietrze zgniłe tłoczy płuca, rozluźnia nerwy.

Miasto Zapolskiej zdaje się czymś na kształt obrzydliwego i przerażającego zwierzęcia , gnijącego śmietniska, kłębowiska ludzkich istnień poddanych próbie przemocy, chaosu i destrukcji. Tylko pozornie schludne i fasadowe przestrzenie mieszczańskich domów opierają się brudowi ulicy i jej prawu. Niekiedy, na zasadzie kontrastu, wplata Zapolska w tę wizję miasta zachwycający feerią barw i nieustannej transformacji obraz natury-kosmosu.

Źródła

Źródła

  • Zapolska Gabriela; „Córka Tuśki” (1907); cyt. za: Zapolska Gabriela; „Dzieła wybrane”; wybór i redakcja Jerzy Skórnicki i Tomasz Weiss, t.VIII, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1957a, cytaty na s. 143, 144.
  • Zapolska Gabriela; „Janka” (1893); cyt. za: Zapolska Gabriela; „Dzieła wybrane”; wybór i redakcja J. Skórnicki i T. Weiss, t.III, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1957b.
  • Zapolska Gabriela; „Kaśka Kariatyda” (1885); cyt. za: Zapolska Gabriela; „Kaśka Kariatyda”; Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977.
  • Zapolska Gabriela; „O czym się nawet myśleć nie chce” (1914); cyt. za: Zapolska Gabriela, „Dzieła zebrane”; wybór i redakcja J. Skórnicki i T. Weiss, t.IX, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1957c, cytaty na s. 5,6
  • Zapolska Gabriela; „Przez moje okno… [O dziennikarstwie]” (1900); cyt. za: Zapolska Gabriela; „Publicystyka”, cz. 3; opr. Jadwiga Czachowska, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław – Warszawa – Kraków 1962, cytaty na s. 4, 91.
  • Zapolska Gabriela; „Szaleństwo” (1909); cyt. za: Zapolska Gabriela; „Szaleństwo”, Lektor, Warszawa – Lwów – Poznań – Kraków – Lublin 1923.
  • Zapolska Gabriela; „Z krainy wróżek [Pierwsze wrażenia z wystawy powszechnej]” (1889); cyt. za: Zapolska Gabriela; „Publicystyka”; cz.1; opracowanie Jadwiga Czachowska i Ewa Korzeniewska, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław – Warszawa 1958a, cytaty na s. 79.
  • Zapolska Gabriela; „Z krainy wróżek [Wieża Eiffla]” (1889); cyt. za: Zapolska Gabriela; „Publicystyka”; cz.1; opracowanie J. Czachowska i E. Korzeniewska, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław – Warszawa 1958b, cytaty na s. 94, 96.

Opracowania

  • Gubernat Irena; „Przedsionek piekła. O powieściopisarstwie Gabrieli Zapolskiej”; Wydawnictwo Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku, Słupsk 1998 cytaty na s. 51, 52.
  • Janicka Anna; „Paryż 1889. Relacje prasowe Gabrieli Zapolskiej”, w: „Obrazy stolic europejskich w piśmiennictwie polskim”; pod red. Adama Tyszki, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, Łódź 2010.
  • Osiński Dawid Maria; „Lwów w »Kaśce Kariatydzie« Gabrieli Zapolskiej”; „Literaturoznawstwo. Historia – Teoria – Metodologia – Krytyka”, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, Łódź 2008, nr 1 (2).

Artykuły powiązane