Tabaka

Tabaka to nazwa używki silnie oddziałującej na zmysły, głównie: smaku, powonienia oraz dotyku. Zażywana była w trzech formach: tabakę „pito”, czyli palono, wciągano nosem lub – co było najrzadsze – żuto (Brückner 1939: 678-679). „Wiadomości Farmaceutyczne” z końca XIX wieku podawały, że „Zwyczaj palenia liści tytoniowych wprowadzony był w Hiszpanii około 1500 roku przez mnicha Froy Romano Pane” (Bukowski 1887: s. 2). Rzeczywiście ojciec Pane towarzyszył Kolumbowi podczas drugiej wyprawy i jemu zawdzięczamy pierwszy opis rośliny. Od 1587 roku, tworzono w Anglii osobne domy do palenia tytoniu, tzw. Tabagie. Od tego czasu zarówno uprawa jak i palenie tytoniu rozeszło się na inne kraje, czemu nie zapobiegło ani przekleństwo papieża Urbana VIII ani łacińskie dzieło Misocapnus autorstwa króla angielskiego Jakuba. Faktycznie Urban VIII w roku 1624 groził ekskomuniką użytkownikom tabaki, ponieważ uważano, że może ona prowadzić do niepożądanej ekstazy seksualnej. Dwadzieścia lat później ten sam papież zakazał palenia tytoniu w kościołach Sewilli, co świadczy o upowszechnieniu się nałogu.

W Polsce stało się głośno o zamorskiej roślinie w związku z dziełkiem wydanym przez jezuitów w 1618 roku pt. Antimisocapnus, które było odpowiedzią na tekst króla angielskiego. Ów jezuicki Hymnus tabaci zawierał pochwały tytoniu określanego jako decus terrarum, manus Olimpi, planta beata, vix sanior, herba existit1Hymnus tabaci – Pojawiła się ozdoba ziemi, dar Olimpu, błogosłowiona roślina, nad którą nie ma zdrowszego ziela.. O tym, że młodzież polska zaczęła tabakę palić i zażywać, świadczy kazanie Birkowskiego na uroczystości błogosławionego Jana Kantego wygłoszone do uczniów krakowskich. Z roku 1650 znana jest Nauka, jako o dobrym także o złym używaniu proszku tabakowego: przytym żart piękny o tabace dymnej. Anonimowy autor Nauki tłumacząc genezę powstania swego dziełka, pisze:

Karol Badecki : Literatura mieszczańska w Polsce XVII wieku: 191-196

Tymi czasy przypatrując się pilnie temu, obaczyłem, że jako naród niemiecki, tak właśnie i polski zakochał się w tej nieszczęsnej tabace, że już (inszych stanów nie tykając) nie masz ani chłopka, ani flisa, ba co większa, ani nalichszego żebraka, który by pudelka tabaki, choć mu na chlebie schodzi, sobie sporządzić nie umiał.

Potwierdza Kitowicz, że „niuchacze”woleli obejść się bez chleba niż tabaki (Kitowicz 1855: 66-70). Do rozpowszechnienia się tytoniu z pewnością posłużył fakt, że ma on właściwości uśmierzania głodu. Dzięki tej właściwości stał się bardzo szybko używką ludzi ubogich oraz żołnierzy, którzy traktowali tę ją jako coś niezbędnego. Do wspomnianej anonimowej Nauki dodany był Żart piękny o tabace Jerzego Szlichtynga. Ten wierszowany utwór opisuje bankiet wydany dla bogów przez Jupitera, na którym pojawia się Wulkan. On to dobywa „smrodliwej rurki i tabaki”, czym wywołuje zamieszanie, ponieważ bóstwa zaczynają narzekać na smród, dym i brud. Wenus odsyła „niewdzięcznego śmierdziucha […] do chlewa z rurką między świnie!”. Wulkan broni się, że podarek otrzymał od Plutona, który za winem i piwem nie przepada. Jupiter grozi Wulkanowi piorunem, jeśli nie poniecha kurzyć tabaki. W końcu tabaka zostaje wyrzucona do indyjskich narodów, w czym zasłuży się Merkury. Na ostatek do Europy przybywa za sprawą „Hiszpana” (Kolumba). Prócz tekstów o tabace książka zawiera ciekawą grafikę odciśniętą na karcie tytułowej.

W Polsce nie odnotowano drastycznych zakazów i kar związanych z używaniem tytoniu oraz nie prowadzono polemiki tak zażartej jak w Niemczech, o czym zaświadcza Tadeusz Czacki pisząc, że w kraju tym „liczono sto dzieł, które albo przeciwko używaniu tabaki pisały, albo jej obronę zawierały” (Czacki 1861: 273-274; Kuchowicz1992: 55). Jednym z tych druków było dzieło znanego jezuity Jacoba Baldego, Die trunckene Trunkenheit (Norymberga 1658). O smakowaniu tytoniu w dawnej Rzeczpospolitej świadectwo wydał lekarz O’Connor, który pisząc o zamożnych palaczach, odnotował co następuje:

Bernard O’Connor : The History of Poland…: 55

Zazwyczaj palą tytoń bez szkody dla głowy i żołądków, a to w ten sposób. Mają fajkę, której cybuch przechodzi przez małe okrągłe pudełko, w które uprzednio wkłada się gąbkę nasiąkniętą destylowanym octem. Gąbka ta przy pomocy paru małych dziurek w fajce łagodzi dym a równocześnie usuwa wszystkie oleje tytoniu, przy czym temperatura jest obniżona i co za tym idzie przyjemność palenia wzrasta. Gdy chcą uczynić palenie jeszcze przyjemniejsze, oprócz obniżania gorąca, posiadają sposób perfumowania dymu poprzez umieszczenie pudełka o mniejszych rozmiarach, aniżeli pierwsze, bliżej czaszy fajki. Wkładają do niego bawełnę umaczaną w pewnego rodzaju esencji, która przy pomocy tych samych otworów zrobionych w pudełku podobnie jak uprzednio, poprzez fajkę nadaje dymowi swe pachnące właściwości. Zazwyczaj umieszczają to pudełko pięć cali od czaszy fajki, a to drugie jeszcze dalej.

Kupno tabaki związane było z doświadczeniem wzrokowym (kolor) jak i zapachowym (ostrość w powonieniu) oraz dotykowym (miałkość). O tym, że do tabaki przydawano różnych domieszek: palonych skórek łoziny albo z grochowin, zaświadcza Kitowicz. Od niego też wiemy, że w początkach panowania Augusta III w Warszawie zjawiła się Włoszka z Syrakuz, którą w całym kraju Srajkoziną nazywano. Ona to wyrabiała tabakę proszkowaną tak drobno jak proch strzelniczy. Oprócz tytoniu dodawała do niej lewandy (stąd lewandowa), olejku pomarańczowego (zwana pergamatą). Oskarżenia, że Włosi mieszają do niej popiół z palonych trupich kości, włosy końskie, urynę ludzką i bobki końskie miały zniechęcić do zakupu produktów sprowadzanych z Italii lub robionych przez Włochów w Polsce. Aby ustrzec się niewłaściwych domieszek ucierano po domach liście tabaki w kafelkowych doniczkach i stąd dla żartu powstała nazwa „Sampantre”, ponieważ nieraz sam pan zajmował się jej ucieraniem. Upowszechnienie uprawy tytoniu spowodowało dodanie do katalogu roślin leczniczych także liści tabacznych. Jakub Kazimierz Haur w swojej Ekonomice ziemiańskiej generalnej zalecał np. „na uszu bolenie” włożenie w ucho startego liścia tabacznego świeżego lub ususzonego (Haur 1744: 174). Oczywiście zastosowań leczniczych tabaki znano o wiele więcej.

Z kolei o zgubnych dla zdrowia skutkach „ciągnienia tytuniu” pisze Szymon Andrzej Tissot w tłumaczonym na polski dziełku Rada dla pospólstwa względem zdrowia jego podając, jakie objawy somatyczne są z tym związane. Jego zdaniem tytoń zawiera „sól ostrą z tłustością siarczystą”. To zaś „psuje żołądek, ból, zawrot, i frasobliwość sprowadza na głowę, rodzi letarg, apoplexyą, a ma w sobie podobieństwo do opium”. Powołuje się przy tym na Bacona, który miał tytoń przyrównać do szaleju. Podobnie o tabace mówi, że powoduje zawroty głowy, omdlałość i melancholię. Przypomina też, że „mamy wielką ilość przykładów w niewiastach, które porwała choroba, czyli paroksyzm macicy, gdy na czczo zażyły tabaki” (Tissot 1773: 79-82). Tytoń miałby być natomiast pomocny osobom tłustym, którym odejmuje apetyt, czyli wzrusza w nich „fibry bezczynne”.

Wśród polskich literatów znalazło się wielu przeciwników tytoniu. Należał do nich Jan Andrzej Morsztyn, który w wierszu Na tabak do Piotra wypowiada się o nim daleko niepochlebnie:

Jan Andrzej Morsztyn : Na tabak do Piotra: 208-209

Smrodliwe ziele, o ziele śmiertelne,



Które w krainy morzami oddzielne



Życzliwie skryło od nas przyrodzenie,



Kto cię na rodu naszego stracenie,



Kto cię na brzeg nasz przywiózł łodzią krzywą



I świat zaraził trucizną smrodliwą?



[…]



Kto ojca zabił, pogwałcił ołtarze,



Ojczyznę zdradził – niechaj go nie karze



Inaksza męka za grzech niejednaki,



Dymem go tylko niech kurzą tabaki.



I ciebie, jeśli kiedy zachcesz, Pietrze,



Lubo dymnego, lub co go Żyd zetrze,



Niech ci dziewczyna luba przed tą wonią



Umknie ust i twym zasłoni się dłonią,



I w najgorętszej na łóżku potrzebie



Leży z daleka i zadkiem do Ciebie.

Wtórował mu Bartłomiej Zimorowic, ostrzegając przed groźnym dla zmysłów działaniem tytoniu:

Bartłomiej Zimorowic : SIelanki: 15

Jako gdy kto tabaką dymną mózg podkurzy



Że się mu rozum zaćmi, fantazyja zburzy,



Choć ladaco blazgoni, choć jako wieprz krząka,



Rozumie, że na lutni galatowej brząka;



Skoro się zaś wyszumi, dopiero żałuje,



Błędów przeszłych, karze je w sobie i strofuje.

Przemawiający do wyobraźni obraz sekcji zwłok człowieka, który nałogowo zażywał tabaki przytacza Gdacjusz, aby uzmysłowić szkodliwość dymu tabacznego:

Adam Gdacjusz : Dyszkurs o pijaństwie: 50-52

Przywodzę sobie na pamięć, mówi jeden mąż uczony, że przed 24 lat jakiś Akademiej Lejdeńskiej w Holandiej złoczyńca miał być tracony i anantomiej oddany. Ten krótko przed śmiercią wyznał, że za żywota tabaki więcej używał, niż dwadzieścia drugich. A gdy już anatomik trupa onego głowę otworzył i znalazło się, że nie tylko wewnętrzna kość nad nosem, jak sito dziurawa, czarna, przepalona i krucha była, ale też przedni mózg podle pomienionej kości właśnie tak czarny i wyschły był od dymu tabakowego. Stąd się domyślano, że człowiek on żadnego zgoła powonienia nie miał. […] Wy tedy Tabacznikowie, co się zbytnim tabaki używaniem paracie, gdy widzicie z pipy dym wychodzący, wspominajcież sobie na on dym piekielny, o którym Pismo św. mówi: Dym ich ustępuje na wieki wieków!

W zaliczanym do literatury sowizdrzalskiej tekście, w którym spór wiodą między sobą Tabaka z Gorzałką znajdujemy wiele argumentów związanych z działaniem na zmysły obu używek. Poswarek Tabaki z Gorzałką, w którym dostatecznie opisują się obojga tych własności i skutki napisany został, jak głosi dalsza część tytułu, „kwoli Tabacznym i Gorzałczanym Panom, a dobrym Kompanom” w Krakowie roku 1636. Jako przykład przytoczymy tylko fragment, gdzie Tabaka przechwala się słowami:

Karol Badecki : Literatura mieszczańska w Polsce XVII wieku: [brak strony]

Lepszam ja Tabaka,



Niźli ty, Gorzałka,



Bo prędko upoję



I zaraz ukoję,



Smutne duchy zgadzam



A serce ochładzam,



Wysuszam wilgości



Zaduszam lubości.

Natomiast Gorzałka przygania Tabace:

Karol Badecki : Literatura mieszczańska w Polsce XVII wieku: 35-44

Mózgi ludzkie psujesz



W nich męty budujesz



Fantazmy śpiącemu



Dziwy widzącemu



I na innym miejscu mówi Gorzałka:



Więc gdy mózg zapalisz,



Człowieka oszalisz.



[…]



Smak w jedzeniu traci…

Gorzałka nazywa też Tabakę „świecką włóczęgą”, która się „przywlekła jak Cerberus z piekła”, co świadczy o rozpoznawaniu w tej używce czegoś, co jest obce, co przybyło z zewnątrz i zagraża „swojskim obyczajom”.

Zażywanie proszku tabakowego wiązało się z koniecznością kichania w chustkę, która prawie natychmiast robiła się czarna. Stąd już w XVII wieku znane są regulacje w zakonach odnośnie częstego prania chustek do nosa w przypadku zażywania tabaki. Łatwo sobie wyobrazić, co działo się, gdy ktoś chustki nie miał, a nie mógł lub nie chciał odmówić zażycia tabaki. Jeszcze gorsze było żucie tytoniu szczególnie rozpowszechnione wśród marynarzy i chłopów. Wiązało się ono z częstym spluwaniem i nieustannym utrzymywaniem się na zębach i wargach resztek żutej materii, która w trakcie rozmowy lub przemowy „uwalniała się” z wydychanym powietrzem czyniąc kontakt wyjątkowo uciążliwym i nieprzyjemnym.

We współczesnej kulturze w związku z szerzącym się zakazem palenia tytoniu pojawia się problem traktowania palącego jako obcego {{ cite (’1683′) }}. Zapach dymu coraz częściej oprócz doświadczeń zmysłowych łączy się z oceną zjawiska palenia przyjętą w procesie wychowania, w którym na szali kładzie się z jednej strony wizję długiego i zdrowego życia, a z drugiej zapachy i smaki oraz całą kulturę związaną z używaniem tytoniu.

Źródła

Artykuły powiązane

Bibliografia

  • 1
    Hymnus tabaci – Pojawiła się ozdoba ziemi, dar Olimpu, błogosłowiona roślina, nad którą nie ma zdrowszego ziela.