Zmysłowość olfaktoryczna to zmysłowość pierwotna, uwarunkowana wieloma czynnikami psychofizjologicznymi. Ten fakt na zasadzie opozycji natura : kultura warunkuje wiele jej aspektów kulturowych. Bywa więc węch na przykład źródłem doznań estetycznych, a ich opis w różnym stopniu wpływa na wartość języka artystycznego.
Na pograniczu tej diady można usytuować woń potu, którą osoby ankietowane najczęściej wymieniają jako przykład woni nieprzyjemnej, także słowniki odnotowują tylko połączenia wyrazowe charakteryzujące doznania negatywne: ostry, duszący, śmierdzący zapach potu, przykra woń potu, brakuje zaś takich wyrażeń, jak *miły zapach potu, *przyjemna woń potu. Jest to po części wynikiem uwarunkowań cywilizacyjnych, postępująca dezodoryzacja otoczenia i dezodoryzacja ludzkiego ciała powoduje, że woń ta jest w zasadzie w tekstach językowych wartościowana negatywnie. Jednak kontekst literacki i kulturowy powoduje, że nie musi być charakteryzowana i odbierana jako nieprzyjemna:
Anna Świrszczyńska : Piorę koszulę: [brak strony]
mojego ojca, który umarł.
Koszulę czuć potem
Olga Tokarczuk : Szafa: [brak strony]
Werbalizacja doznań olfaktorycznych jest w pewnym przynajmniej stopniu ograniczona przez filtr kulturowy.Informacje odbierane z otoczenia przez zmysł węchu niekoniecznie muszą tworzyć w umyśle negatywne doznania, ale ograniczenia kulturowe powodują, że werbalizujemy je tak, a nie inaczej. Ten filtr przestaje działać także pod wpływem niektórych stanów emocjonalnych wywołanych na przykład doznaniami erotycznymi, co znajduje odzwierciedlenie w literackich opisach wrażeń węchowych.
Tak więc na przykład Gustaw Flaubert pisał w jednym ze swoich listów:
Alain Corbin : We władzy wstrętu: 265
„Prawie pół wieku później ten rodzaj zachowania erotycznego zostanie zakwalifikowany jako fetyszystyczny i neurotyczny; trudno też będzie się do niego przyznawać poza sferą psychiatryczną”; w powieści Radość Życia Emila Zoli jest to już główny bodziec postępowania znerwicowanego, zdegenerowanego bohatera i nie tylko w literaturze nie jest akceptowany. Zauważmy, że na przykład większość współczesnych bardzo śmiałych filmów erotycznych nie odwołuje się do zmysłu węchu. Obwąchiwanie jest zachowaniem zwierzęcym, a więc nieakceptowanym, zwykłe zaś stwierdzenie, że ktoś ładnie pachnie, zawiera już w polskim języku element intymności. Zresztą dzisiaj coraz rzadziej już się mówi o fetyszyzmie zapachowym jako o zboczeniu, kwalifikuje się raczej to zjawisko jako parafilię seksualną, czyli zaburzenie preferencji, co ma wyraźne uwarunkowania kulturowe, a wiedza kulturowa w odniesieniu do wrażeń olfaktorycznych jest konieczna do interpretacji tekstów, w których słowo nie zawsze bywa używane w skonwencjonalizowanych znaczeniach i kontekstach, jego zaś wartość bywa wypadkową uwarunkowań kulturowych i indywidualnych odczuć piszącego. W
Ryszard Tokarski : Semantyka barw we współczesnej polszczyźnie: 15
W opisie zapachów konieczne jest oddawanie całościowego obrazu właściwości opisywanego przedmiotu, co sytuuje ten przedmiot w obrazie świata danej społeczności i także w indywidualnym postrzeganiu świata. Jest to dyrektywa, umożliwiająca także użytkownikom języka poruszanie się w świecie nieuchwytnych czasami pojęć, do których w większości zaliczymy zapachy. Takie indywidualne widzenie, bardzo wyraźnie się sytuujące w językowo-kulturowym obrazie świata, znajdujemy we wspomnieniu Franciszka Starowieyskiego, opisującego swój przedwojenny dom zapamiętany poprzez zapach, który przypadkowo „odnalazł” po latach:
Krystyna Uniechowska : Franciszka Starowieyskiego opowieść o końcu świata, czyli reforma rolna: 15
Ale 200 lat wcześniej
Alain Corbin : We władzy wstrętu: 274
Na percepcję i nazywanie woni duży wpływ ma świadome kształtowanie wrażeń zapachowych w przestrzeni publicznej – jej dezodoryzacja, która w naszych warunkach stopniowo się dokonuje od drugiej połowy XX wieku. Świadczy o tym pośrednio brak hasła dezodorant w słowniku Witolda Doroszewskiego, dezodoryzacja zaś jest tam zdefiniowana jako „odwanianie, pozbawianie przykrego zapachu, woni” i zilustrowana w taki sposób: „Odwanianie (dezodoryzacja) polega na usunięciu z tłuszczu substancji nadających mu specyficzną woń”. Nie jest to więc w dzisiejszym znaczeniu „usuwanie albo osłabianie niepożądanych, nieprzyjemnych woni w pomieszczeniach, zwłaszcza sanitarnych, szpitalnych itp.”. Nie jest to też odwanianie w sensie kosmetycznym. W słowniku Mieczysława Szymczaka przy haśle dezodorant jest natomiast odniesienie do dezodoryzator, z czego wynika, że ten leksem potraktowany został przez autora hasła jako neologizm. Definiuje się go w taki sposób:
Mieczysław Szymczak : Słownik języka polskiego: [brak strony]
Porównując te definicje, obserwujemy zawężenie pojęcia z dość szerokiego, ogólnego „pozbawianie przykrego zapachu” do bardziej skonkretyzowanego, zawężonego do odwaniania pomieszczeń bądź ciała. Leksem dezodoryzator pełni już dzisiaj tylko funkcję specjalistycznego terminu, dezodorant zaś jest w powszechnym użyciu jako „kosmetyk usuwający nieprzyjemny zapach ciała” lub „środek do odświeżania powietrza w pomieszczeniu”. W tym drugim znaczeniu występuje też sfrazeologizowane połączenie odświeżacz powietrza.
Dezodoryzacja powoduje też stopniowe nasycanie zapachami przestrzeni publicznej. Nie trzeba dodawać, że są to zapachy przyjemne, a ich nazwy i opisy mają raczej charakter konkretny – niewielka jest dziś w przeciwieństwie do np. wieków średnich ich wartość symboliczna, co wynika z uwarunkowań kulturowych. Dbałość o higienę otoczenia i higieną osobistą powoduje zwiększone zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju środki czystości, kosmetyki, substancje zapachowe, dezodoranty, pachnidła, perfumy. To nie może w pewnej perspektywie czasowej pozostać bez wpływu na sposoby mówienia, nazywania i opisywania woni. Daje się więc zauważyć tendencja do uprzymiotnikowienia nazw woni. Pojawiają się takie nazwy, jak zapach morski, cytrynowy, lawendowy, świerkowy, sosnowy, nawet szyszkowy. Wśród zapachów perfum znajdziemy kwiatowo-wodno-świeży, kwiatowo-owocowy, kwiatowo-drzewny, czy drzewno-aromatyczny. Produkty kosmetyczne otrzymują nazwy typu: płyn do kąpieli lawendowy, czy woda toaletowa konwaliowa. Nie użyto w nich, co prawda, wyrazów zapach, woń, ani aromat, doświadczenie jednak wskazuje, że przymiotniki w nich występujące – to właśnie nazwy zapachów. Te nazwy oraz wonie, do których się one odnoszą, wpływają na kształtowanie nowych doświadczeń olfaktorycznych związanych z odpowiednimi produktami zapachowymi, co z kolei prowadzi do ustalania nowych percepcji jednostkowych. Julian Tuwim zestawiał więc woń mięty z proszkiem do zębów czy z pepermintem, dzisiaj kojarzymy tę woń z np. z gumą do żucia lub z płynem do mycia naczyń.
Zmiany cywilizacyjne i kulturowe wpływają także na kształtowanie synestezyjnych określeń typu: woń miękka, woń chłodna, jadalna, miodowa, pikantna czy ciężki zapach. Producenci perfum i twórcy ich reklam chętnie też tworzą opisy zapachów z uwzględnieniem wrażeń optycznych. Od dawna bowiem funkcjonuje nazwa zapachy zielone, ale można też odnotować woń błękitną, niebieską i lazurową, zapach stonowany i wyciszony.
Doświadczenia zmysłowe i kulturowe łączą się często we współczesnych tekstach reklamowych, które przywołują do sferę ludzkiej zmysłowości oraz stereotypowe atrybuty męskości i kobiecości. Zapach esencia de duende „szczególnie uwydatnia magiczną aurę, podkreśla pociągające milczenie i zmysłowość kobiety, prawdziwą istotę jej duszy”; perfumy Escape to „zapach, który ma przywodzić na myśl filozofię życia wolnego od ograniczeń i pełnego przyjemności, przeznaczony jest dla osób, które chcą, by ważna była każda chwila, pragną mieć czas na przyjemności i czas dla siebie”. Zapach perfum Eternity for men: „ma symbolizować duszę współczesnego mężczyzny – czułego i męskiego zarazem, wrażliwego lecz silnego, podkreślać jego witalność i wiarę w siebie” (przykłady za: Wasilenko 2000).
Jeśli na przykład w kulturze chrześcijańskiej smród charakteryzuje grzeszników, słodka zaś zazwyczaj woń – świętych, to współczesne opisy kompozycji zapachowych są już tylko przejawem indywidualnej fantazji ich twórców. Św. Katarzyna pachniała fiołkami, św. Róża – oczywiście różami, współczesna zaś „kobieta elegancka, która uwielbia markowe stroje” – powinna pachnieć perfumami „Allegri”. Oprócz kulturowo warunkowanych i sfrazeologizowanych zapachów ziół i traw, domu rodzinnego i dzieciństwa, choroby i śmierci mamy w języku polskim do czynienia z nazwami doraźnymi, będącymi wynikiem indywidualnych potrzeb jego użytkowników, na przykład: współczesny zapach przedsiębiorczej kobiety i poświadczone w Słowniku Lindego odnotowane w drugiej połowie XVIII wieku leksemy i śmierdziucha, śmierdziuszka „smrodliwa, flejtuchowata kobieta, smredza”. Śmierdziuch – rzeczownik rodzaju męskiego istnieje w polszczyźnie do dzisiaj.
Zapach to swoiste wrażenia nie zawsze dające się wyodrębnić, zlewające się w pewną całość i tworzące w ten sposób percepcję jednostkową. To zjawisko wykorzystują producenci perfum w takich na przykład określeniach: aromatyczno-korzenno-roślinna kompozycja zapachowa dla mężczyzn; harmonia świeżości, czystości i żywotności.
W pierwszym z wymienionych sformułowań tylko część opisu odnosi się do zapachu, druga część nazywa już adresata. Właściwości składni umożliwiają rozwijanie tego opisu do takiej na przykład postaci; : aromatyczno-korzenno-roślinna kompozycja zapachowa dla prawdziwych mężczyzn lubiących przygody. Ma on już oczywiście niewiele wspólnego z opisem zapachu, ale znakomicie spełnia funkcję perswazyjną. Według psychologii postaci percepcje są nierozkładalne, według zaś psychologii asocjacyjnej składnikami percepcji jednostkowych są poszczególne wrażenia. Nie wnikając głębiej w rozważania psychologiczne, powiedzmy, że chociaż percepcje jednostkowe są złożone ze zjawisk elementarnych, to nie wydzielamy ich z naszych doznań, które w tym sensie stanowią określone całości i jako całości funkcjonują w różnych opisach, bo trudno tu już mówić o nazywaniu.
Mówiąc zatem o kulturowych aspektach percepcji woni, trzeba wziąć uwagę zarówno uwarunkowania kulturowe, które każą nam tak a nie inaczej postrzegać zapachy i interpretować leksemy do nich się odnoszące, jak i zjawiska językowe, które powodują ewolucję sposobów nazywania doznań olfaktorycznych.
Źródła
Bibliografia
- Świrszczyńska Anna, „Piorę koszulę”, cyt. za: Świrszczyńska Anna, „Poezja”, zebrał i przedmową poprzedził C. Miłosz, PIW, Warszawa 1997, cytaty na s. 359.
- Tokarczuk Olga, „Numery” (1997), cyt za: Tokarczuk Olga, „Szafa”, Wyd. UMCS, Lublin 1997, cytaty na s. 38.
- Uniechowska Krystyna, „Franciszka Starowieyskiego opowieść o końcu świata, czyli reforma rolna”, Czytelnik, Warszawa 1994.
Źródła
- Doroszewski Witold, red., „Słownik języka polskiego”, t.1-11, PWN, Warszawa 1958-1969 (SDor).
- Linde Samuel B., „Słownik języka polskiego”, wyd. drugie, t. 1-6, Lwów 1854-1860, przedruk: Gutenberg Print, Warszawa 1994-1995 (SL).
- Szymczak Mieczysław, red., „Słownik języka polskiego”, t. 1-3, PWN, Warszawa 1978-1981 (SSzym).
- Zgółkowa Halina, red., „Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny”, t. 1-41, Wydawnictwo KURPISZ, Poznań 1994-2003 (SZgół).
Opracowania
- Corbin Alain, „We władzy wstrętu”, przeł. Andrzej Siemek, Volumen, Warszawa 1998.
- Tokarski Ryszard, „Semantyka barw we współczesnej polszczyźnie”, Wyd. UMCS, Lublin 1995.
- Wasilenko Agata, „Leksykon perfum”, Wydawnictwo Baran i Suszczyński, Kraków 2000.
Artykuły powiązane
- Zawisławska, Magdalena – Zapach perfum – metafory
- Kaniewska, Bogumiła – Myśliwski – zapachy
- Piotrowska, Agnieszka Ewa – Etymologia wyrazów węch, wąchać, węszyć
- Kwiatkowska, Agnieszka – Miasto – pejzaż zapachowy (poezja XX wieku)
- Marzec, Grzegorz – Prus – zapach w Lalce
- Marzec, Grzegorz – Sienkiewicz – zapach w „Quo vadis”
- Piotrowska, Agnieszka Ewa – Etymologia wyrazów niuchać, niuch
- Piotrowska, Agnieszka Ewa – Historia czasowników pachać i pachnąć/pachnieć od XVII wieku do współczesności