Próby podmiotowej poetyzacji natury zastosowała Orzeszkowa już w Nad Niemnem (1888) oraz w Chamie (1889). W tej drugiej powieści autorski narrator – usytuowany ponad światem przedstawionym i dysponujący oczywiście rozleglejszą wiedzą aniżeli bohater – porządkująco relacjonuje zmysłowe doznania, jakich doświadcza w kontakcie z naturą protagonista, Paweł Kobycki, ulegający wcześniej pierwszej fascynacji erotycznej:
Eliza Orzeszkowa : Cham: 90, 92
Co roku Paweł widok ten miewał przed sobą i co roku witał go przyjaznym uśmiechem i radosnym błyskiem oczu. Nie tyle było w tym zachwycenia pięknością natury obudzanego, ile przyjemności ze spotkania się z czymś dobrze i dawno znanym płynącej. Można by mniemać, że dla przyrody odczuwał on to potężne przywiązanie, z którym niemowlę imienia matki wymówić nie umiejące rękami i ustami czepia się jej piersi, które może ślimak do swego wapiennego domku i robak do swojej rodzinnej grudki uczuwa. Jednakże oprócz tej serdecznej przyjaźni z naturą, doświadczał on na widok jej rozkoszy i zachwytu. Kiedy z góry zstępując, po raz pierwszy tej wiosny płynące kry zobaczył, jak wryty stanął i taki okrzyk z rozwartych ust wydał, jakby je zobaczył po raz pierwszy w życiu.
Bohater jawi się jako naiwny prostaczek, Tołstojowski człowiek natury, instynktownie z nią powiązany, chłonący jej piękno wszystkimi zmysłami. Wzrokowe obcowanie z naturą odbywa się oczywiście bezrefleksyjnie; przy czym wrażenia Pawła zostają jednak racjonalnie zinterpretowane przez narratorkę. Cham jest powieścią, która rozwija – zainicjowany w Nad Niemnem – mit nadniemieńskiej przyrody, ukazując na przykładzie historii protagonisty nierozerwalny, głęboki emocjonalnie stosunek człowieka do natury.
W swojej późniejszej twórczości Orzeszkowa zintensyfikowała i rozwinęła tę nową strategię intuitywnego i emotywnego spojrzenia na świat, posługując się ujęciami bliskimi epistemologii romantycznej. W rezultacie kształtowała się wizja świata nieodległa od romantycznej filozofii przyrody.
Przykładem dalszych przemian, jakim ulegało patrzenie Orzeszkowej na naturę, może być Oblicze Matki z roku 1899, już to – fragmentami – rodzaj afabularnej prozy poetyckiej, już to traktat sui generis przyrodoznawczy, w którym pisarka ukazała intuicyjne sposoby kontaktu z naturą ojczystą, sakralizowaną i wywyższoną. Spojrzenie na świat natury odbywa się w utworze także za pośrednictwem niewinnych i nieskażonych żadnymi uprzedzeniami poznawczymi oczu dziecka; ten chwyt kompozycyjno-narracyjny Grażyna Borkowska powiązała z Ruskinowską koncepcją innocent eye (Borkowska 1986: 48). Narratorka Oblicza Matki relacjonuje naiwny zachwyt dziecka nad wrażeniami, jakich dostarcza nieznany mu wcześniej widok natury:
Eliza Orzeszkowa : Oblicze matki: 361
Oblicze Matki to swoisty wykład quasi-romantycznej filozofii przyrody, z lekka zabarwionej elementami pozytywistycznego scjentyzmu. Motywem przewodnim utworu staje się problem poznawczy: sposoby kontaktu człowieka z naturą. Orzeszkowa dość krytycznie odnosi się do strategii poznania racjonalnego oraz do ciasnego empiryzmu, który nie jest zdolny do uczuciowej empatii w stosunku do przyrody. Rodzima matka-przyroda zyskuje w utworze znamię sacrum, przenikają ją bowiem tragiczne wątki historii politycznej. Ów splot naturalności z wymiarem kulturowym Borkowska uznała za przejaw typowo Ruskinowskiej filozofii sztuki i natury, stwierdzając, że „przyroda staje się równoważna historii, obsługuje bowiem ten sam obszar zjawisk, równie mocno tkwi w narodowej pamięci” (Borkowska 1986: 49).
W Obliczu Matki Orzeszkowa poprowadziła polemikę z redukcjonistyczną epistemologią nauk przyrodniczych i ścisłych, którą onegdaj – mniej więcej ćwierć wieku wcześniej – sama uznawała za najskuteczniejszą heurystycznie. Odwołując się do poglądów Ruskina, pisarka akcentowała wyższość bezpośredniego doświadczenia w kontakcie z naturą, kładła nacisk na uczuciowe podejście do niej, które rozwija się dzięki zmysłom, zdolnym do „chwytania” wrażeń i wywołującym doznania estetyczne, niedostępne naukowemu spojrzeniu na świat.
Eliza Orzeszkowa : Oblicze matki: 363, 365
Wyjdźmy z miasta, w którym niebo zasłonięte jest przez dym i wyziewy, ziemia okryta brukiem, a ogień tylko przez gaz zasilany, i pójdźmy popatrzeć na przyrodę, taką, jaką jest ona u siebie w domu, przez nikogo nie kaleczona i nie przekształcana. Tu zapytajmy: dlaczego firmament powleczony chmurami budzi w nas zwątpienie i zniechęcenie, a wolne od chmur błękity energię i odwagę? Dlaczego z dwu błoni, które posiadają jednostajny skład chemiczny […], jedno płaskie i z roślinnością prawidłowo uporządkowaną kroków naszych nie zwalnia ani wzroku nie przykuwa, drugie zaś, wzgórzyste i okryte trawami, wikłającymi się bujnie i swobodnie, daje nam zapomnienie o szarych powszedniościach życia, sprawia, że […] duchowo ukojeni, wracamy do domu?… […]
Odpowiedź na wszystkie te zapytania mieści się w tym, że obok rozumu, który za pomocą rozbiorów i doświadczeń bada przyrodę, istnieje w człowieku potęga, która spomiędzy wszystkich potęg jest najpoetyczniejszą […], której brak jest najprawdziwszą ze śmierci […] i której na imię – uczucie. Wrażenia otrzymywane z widoków przyrody powtarzając się i odpowiedniemu kierunkowi podlegając, wytwarzają uczucia zachwytu, uwielbienia, przywiązania. Ktokolwiek węzłami uczuciowymi zawczasu łączy się z przyrodą, kocha ją: ktokolwiek węzłami tymi łączy się z przyrodą ziemi rodzinnej, kocha – oblicze matki.
Propagowane przez Orzeszkową spojrzenie na ojczystą naturę winno więc odznaczać się emocjonalizmem i wnikliwością. Kontakt sensualny – odbywający się głównie za pośrednictwem zmysłu wzroku – stanowi punkt wyjścia, ale nie wyczerpuje istoty procesu poznawczego. Jak bowiem argumentuje pisarka (znowuż nawiązując do poglądów Ruskina):
Eliza Orzeszkowa : Oblicze matki: 366
Człowiek zdolny do uczuciowego kontaktu z przyrodą – artysta (poeta) bądź kochanek – potrafi widzieć więcej niż ktoś pozbawiony tej zdolności; ma duszę rozległą i wrażliwą. Współistnieje z naturą, dostrzega w jej objawach ślady pięknej prostoty i metafizycznej harmonii. Jego wczuwanie się w naturę sytuuje się na antypodach racjonalno-empirycznego dyskretyzmu, a więc tej strategii poznawczej, która uprzywilejowała „chłodny”, obiektywny rozbiór danego przedmiotu (zjawiska, faktu) na jego poszczególne elementy, stanowiąc notabene skuteczną metodę poznania w odniesieniu do układów mechanistycznych (Skarga 1975: 36-40). Orzeszkowa polemizuje w Obliczu Matki z potoczno-zdroworozsądkową wersją mechanicyzmu metodologicznego i ontologicznego, podkreślając, iż oparta na nim wizja świata spłyca i upraszcza jego naturę. Co więcej, ta autorska krytyka mechanicyzmu splata się z odrzuceniem jednostronności racjonalizmu, który jeśli nie zostaje rozpromieniony uczuciem, to może prowadzić do niebezpiecznej fetyszyzacji nieprawych bóstw. Powierzchowny i wąski racjonalizm staje się domeną tzw. ludzi-maszyn, jednostek potrafiących „doskonale rachować i spekulować”, ale chorych na atrofię uczucia, niezdolnych więc do przenikliwego widzenia piękna natury.
Ludziom-maszynom przeciwstawia pisarka tych wszystkich, których stać na bezpośrednie uczuciowe kontemplowanie przyrody. Można stwierdzić, iż w Obliczu Matki Orzeszkowa opowiada się za procesem doświadczenia zarówno zewnętrznego, jak i wewnętrznego, w obu przypadku zespolonego z uczuciowym zaangażowaniem podmiotu. W jej podejściu do świata naturalnego uderza przede wszystkim estetyzm i emotywizm, to znaczy konieczność dostrzegania w przyrodzie piękna, uwarunkowana przez subtelne uczucie.
Eliza Orzeszkowa : Oblicze matki: 370
Samo patrzenie na naturę jawi się u pisarki jako bierna percepcja wrażeń. Ów sensualny wymiar procesu poznawczego traktuje Orzeszkowa z powagą, podkreślając, iż właśnie zmysłowy kontakt ze światem natury staje się istotnym elementem duchowej edukacji młodego człowieka.
Eliza Orzeszkowa : Oblicze matki: 368
Jakkolwiek wzrokowa percepcja natury jest etapem koniecznym w procesie jej zmysłowego poznawania, to jednak podmiot nie powinien poprzestawać na takiej percepcji. Konieczne bowiem staje się też adekwatne i przenikliwe (rzec można: istotowe) widzenie obiektu, powiązane, jak można przypuścić, z aktywną postawą poznawczą, nakierowaną też na interpretację muzyczno-poetyckiej „mowy” natury (taka postawa była skądinąd znamienna dla hermeneutycznego nurtu epistemologii romantyzmu (Cieśla-Korytowska 1997: 129)). Bowiem podmiot u Orzeszkowej to jednostka o rozbudowanej uczuciowości i wrażliwości estetycznej, potrafiąca odbierać naturę wielopoziomowo, zdolna do widzenia jej harmonijnego piękna i do słyszenia jej dźwięków.
W Obliczu Matki patrzenie na naturę staje się procesem swoistej patriotycznej edukacji. Ma ono przysposobić człowieka (w szczególności małe dziecko, którego odpowiednie wychowanie pisarka skwapliwie zaleca) do miłości kraju ojczystego. Umiejętność dostrzegania piękna rodzimej przyrody uznaje Orzeszkowa za jeden z koniecznych warunków patriotyzmu. W zakończeniu utworu pisze: „Kto zapoznał się z obliczem matki w każdym jego rysie, poruszeniu i błysku, ten łatwiej i chętniej wstąpi do jej duszy, ją także pozna i służyć jej będzie swoją duszą, którą jest – uczucie” (Orzeszkowa, „Oblicze Matki”: 381).
Zbliżone do ukazanego podejście do natury-matki ukazywała pisarka w wielu innych utworach. W podniosłej tonacji uczuciowej patrzyła na przyrodę ojczystą na przykład Seweryna Zdrojowska w dwugłosowej – pisanej wespół z Tadeuszem Garbowskim – powieści epistolarnej Ad astra (1904). Ekstatyczno-emotywny kontakt bohaterki z Puszczą Białowieską, ujęty przez pisarkę w formę wielkiej majestatycznej pieśni wybrzmiewającej z makrokosmosu natury, poświadczałby żywotną obecność w twórczości Orzeszkowej elementów romantycznej – w znaczeniu: panteistyczno-spirytualnej – filozofii przyrody (Sobieraj 2008: 77-78). Seweryna wsłuchuje się zrazu w dźwięki muzyki granej przez Henrykę, potem zaś duszę bohaterki przenika piękna majestatyczna symfonia przyrody, w którą słuchająca wnika niejako na drodze wewnętrznej iluminacji. Nieomal mistyczny akt słyszenia dźwięków zyskuje dopełnienie w przenikliwym wzroku. Orzeszkowa osiąga mistrzostwo w portretowaniu stanów psychicznych postaci, która zmysłową percepcję świata naturalnego przeżywa jako akt (samo)poznania o charakterze nieomal mistycznym (oczywiście, odrębną kwestię stanowi w omawianym przypadku późniejsze pojawienie się ducha brata, Adama: utrwala on w siostrze postanowienie poświęcenia się dla dobra innych).
Eliza Orzeszkowa : Ad astra: 333, 335
[…]
Ktoś w pobliżu zapalił wielką lampę. Przez drzwi otwarte do ciemnego pokoju wpłynęła struga światła i rozesłała się na ziemi. W ten szlak bladozłoty, do rozpostartej sieci promieni księżycowych podobny, Seweryna wpatrywała się długo, aż spostrzegła, że coś dziwnego dziać się z nim poczynało.
Poczynał on drgać, migotać, […] płynąć falami, aż rozpylił się w opar bladozłoty, w mgłę prześwietlaną, która szła ku górze, rozpościerała się naokół i zbliżała się do stóp jej, osrebrzając suknię. Była to jutrznia dziwna, w której wszystko […] znikało i która ją samą brała na falę łagodną, jak z rwącego potoku bierze czółno na toń zwierciadlaną bezbrzeżne i ciche jezioro.
Jeśli w Ad astra objawia się częstokroć nierozerwalna łączność człowieka – podmiotu poznającego – z naturą (co skądinąd świadczy o panteistycznym charakterze powieściowego makrokosmosu), to z kolei w Obliczu Matki zachodzi jeszcze czasem separacja tego, kto patrzy – od przedmiotu oglądanego, czyli natury ojczystej. Patrzący jest bowiem w utworze często analitykiem, skłonnym do racjonalnego uogólniania wrażeń odbieranych w zmysłowym kontakcie z przyrodą; sytuuje się w pozycji nadrzędnej wobec świata.
Jeszcze inny – mianowicie wyraziście religijny – wymiar patrzenia ukazała pisarka w Australczyku (1896), gdzie wewnętrzny przełom Romana Darnowskiego odbywa się pod wpływem wzrokowego i silnie emocjonalnego kontaktu z atmosferą sacrum. Narratorka przedstawia proces patrzenia bohatera na figurę Chrystusa w kościele jako iluminacyjne wtajemniczenie w istotę ludzkiego istnienia:
Eliza Orzeszkowa : Australczyk: 242, 243
W umyśle Romana, zapatrzonego w górę, zapanowywała cisza taka, jaka zazwyczaj poprzedza wschód słońca. Nagle zrozumiał znaczenie krzyża panującego […]. Zrozumiał prawo rządzące życiem ludzi, którzy wiele wyrzekają się i znoszą. Z oblicza umęczonego i z ramion krzyża rozpostartych nad morzem ludzkim weszło na widnokrąg jego umysłu magiczne słowo: ofiara!
Znamienne, że Orzeszkowa owo wtajemniczenie sprowadziła do aktu rozumienia, co świadczy o jej przywiązaniu do procesów mentalnych. Patrzenie na figurę Chrystusa wywołało w Romanie ciąg doznań uczuciowych, które starał się opanować myślowo. Można tedy mówić w związku z tym przypadkiem o racjonalno-emotywnym bądź racjonalno-intuitywnym charakterze patrzenia u pisarki.
Późna twórczość Orzeszkowej obrazuje zasadniczą zmianę w strategii jej patrzenia na świat naturalny. Niegdysiejszy proces wnikliwej, skrupulatnej obserwacji, skupionej na zjawiskowej stronie rzeczywistości, przekształcał się – wraz ze stopniowym wykraczaniem przez pisarkę poza ograniczenia pozytywistycznej (zasadniczo sensualnej) epistemologii – w patrzenie intuitywno-emotywne, niewolne od naleciałości mistycyzujących, nastawione na wnikanie w istotę rzeczy lub nawet w pozaempiryczną sferę idealną.
Artykuły powiązane
- Zalewski, Cezary – Patrzenie w twórczości Henryka Sienkiewicza
- Zalewski, Cezary – Percepcja wizualna w liryce Adama Asnyka
- Zalewski, Cezary – Patrzenie artysty w literaturze pozytywizmu
- Sobieraj, Tomasz – Patrzenie w twórczości Elizy Orzeszkowej
- Zalewski, Cezary – Patrzenie w twórczości Marii Konopnickiej
- Sobieraj, Tomasz – Orzeszkowa („Nad Niemnem”) – racjonalno-analityczne patrzenie na naturę