Poeta awangardowy – choć wielbiciel urbanizacji i techniki – niejednokrotnie ukazuje złowrogie i ciemne aspekty miejskiego życia. Poetycki obraz miejskiej biedoty i niesprawiedliwości społecznej, bohaterowie zepchnięci na margines społeczeństwa, byty przypominające larwę Norwida (z wiersza Larwa) czy kalekujące postaci z poezji Leśmiana (Łapiński 1994: 79-87), budują obraz ludzkiej kondycji zakłócający triumfalizm postawy człowieka-demiurga (poety bądź budowniczego) władającego światem. W wierszu Mimochodem o jednookim (z tomu Sponad) bohater liryczny, swoisty ecce homo współczesnego świata, odległy jest od wyidealizowanego modelu. Obraz istoty ludzkiej, która człowieka po części tylko przypomina, rozszerza pojęcie człowieczeństwa i uzmysławia jego głębszy sens. Jednooki nędzarz z wiersza Przybosia Mimochodem o jednookim wpisuje się jednocześnie w sferę sacrum i profanum: „Jedną (pobożną) ręką maca zdrowaśmaryjki, / w drugiej – czapką zaprasza mur na żebry, / z czapki wytrząsa same tylko pojęki: / chce jeść.” (Przyboś 1984: 53). Postać żebraka ewokuje wysokie wartości. Przyboś sytuuje człowieka – odzianego w łachmany i pozbawionego jakichkolwiek, także intelektualnych dóbr – w centrum wszechświata, między księżycem a słońcem: „A jemu: ze źrenicy księżyc wypadł srebrem / spod niedomkniętych powiek / i potoczył się nierozmienioną złotówką… / A on (z drugą źrenicą wyciekło mu słońce): / z jednego oka wykapany człowiek.” (Przyboś 1984: 53). Poeta z jednej strony podkreśla, że żebrak nie zatracił cech istoty ludzkiej, z drugiej – sakralizuje dysfunkcję, nadając jej aspekt solarny. Wyraz „wykapany”, odnoszący się do uszkodzonego oka ludzkiego (które – w potocznym określeniu – wypłynęło bądź zostało wypalone jakąś gorącą lub żrącą substancją) i określający podobieństwo nędzarza do człowieka, zastosował Przyboś w funkcji analogicznej do tej, w jakiej konstrukcje wieloznaczne występują w poezji Norwida. Nawiązał jednocześnie do jego graficznej maniery, zapisując słowo „wykapany” rozstrzelonym drukiem.
Wiersze Przybosia zaludniają bohaterowie niespełnieni, charakteryzowani przez fizyczną ułomność, niedostatek, zepchnięci na margines społeczeństwa, nigdy nie przedstawiani jednak jako żałośni, zasługujący na litość bądź wzgardę. Bohaterowie liryczni Przybosia to często ludzie pracy, nie tylko oddani radosnemu trudowi, ale i umęczeni, z wysiłkiem podejmujący swoje obowiązki, zmuszeni do walki o przetrwanie i mimo wszystko nie tracący ducha. Biedacy z nizin społecznych, przeciwstawieni mieszkańcom luksusowych salonów, przypominają niekiedy postaci z poezji Leśmiana (np. kulawego dziada – bohatera Ballady dziadowskiej), równocześnie wpisując się w Norwidowy kontrast między różnymi warstwami społecznymi. Numerowy (z wiersza 20 kg czyli o numerowym, z tomu Sponad) niesie ciężkie walizy, odliczając kolejne stopnie, które pokonuje dla marnego zarobku i marzy o odpoczynku dla swoich rąk. Jego rozmyślania przerywa pytanie o należność, zadane zapewne przez właściciela bagażu. „Kiedyż ręce będą ważyć tyle… / Ile? / Ile łaska jegomości… / Ile ważą same.” (Przyboś 1984: 49)
W tomie Sponad w wierszach Przybosia pojawił się nowy ton. Ze zbiorowości oddanej pracy – która nadal pozostaje wysoką wartością – wyłonił się pojedynczy człowiek, niejednokrotnie zmęczony i pozbawiony twórczej radości. Młodzieńczy optymizm coraz częściej zaczęła zastępować refleksja nad ludzkim losem, któremu nieodłącznie towarzyszą znój i cierpienie. Paradoksalnie jednak, ci najubożsi, cierpiący, zepchnięci na margines społeczeństwa ocalają w sobie – jak w poezji Leśmiana właśnie – cechy dla człowieka najważniejsze, nie przysłonięte przez grę pozorów czy fałszywy blichtr sukcesu.
Do galerii postaci kalekujących włączyć też można nieszczęśliwego subiekta Floriana (z wiersza Florian z tomu Sponad), któremu nie udało się ocalić ukochanej przed samobójstwem. Nieustannie rozpamiętuje wypadek, któremu nie zdążył zapobiec:
Julian Przyboś : Florian (z tomu”Sponad”): [brak strony]
zamknął się, równocześnie z pudłem sztucznych ogni,
w sobie odległym o trzy wspomnienia stąd:
… Tramwajem – dom podbiegłby w porę,
gdyby mnie był nie ubiegł…
Z rozpaczy – celowo czy przez nieuwagę – sam ginie w wybuchu sztucznych ogni, które sprzedaje w sklepie. Florian, strofowany przez szefa i poganiany przez klientów, należy – tak jak i jego ukochana Mania – do ludzi pokrzywdzonych przez los i świat. Motyw samobójstwa, niespotykany niemal u Przybosia, dodatkowo zbliża ten wiersz do młodopolskiej poetyki. Biedaków, kalek, ludzi fizycznie zniszczonych przez starość, pracę ponad siły i złe warunki życia przybywa w kolejnych tomach poezji Przybosia. W wierszu „Oberek” nadchodzący zmierzch ukazany został w szeregu kalekujących personifikcacji. W kolistym tańcu wiecznych powrotów i odrodzeń, do którego przygrywają dzień i zmierzch, uczestniczą m. in. „kurzo-ślepe chłopki-komornice, starowiny”. (Przyboś 1984: 104)Nadchodzący wieczór ukazany został jako „bielmooki żebrak” (Przyboś 1984: 104), a sygnał obwieszczający koniec dnia daje z głębi lasu niedorozwinięty parobek – „sietniak”. (Przyboś 1984: 104)W literaturze ludowej często sietniak (siotniak) pojawia się jako bohater marchołtowski, ludowy mądrala, który przewyższa sprytem intelektualistów i potrafi szczerze cieszyć się życiem. Być może w wierszu chodzi po prostu o dźwięk wydawany przez jakiegoś ptaka o dużym wolu, z uwagi na podobieństwo do określonego ludową nazwą chorego na tarczycę. Mógłby to być bąk, który bytuje jednak nie w głuszy leśnej lecz na podmokłych terenach, bądź dzika odmiana gołębia.
W kolejnym tomie Miejsce na ziemi w wierszu Ptaki, cienie pejzaż wsi współtworzą wyrobnicy i „nędzarki-pokłośnice” (Przyboś 1984: 231), a główny bohater przypomina wioskowego grajka czy pastuszka, który mówi:
Julian Przyboś : Ptaki, cienie: (z tomu”Miejsce na ziemi”:231)
na ptasi jarmark o świcie
z moim szczęściem jak z wróblem w garści!…
Do galerii utrudzonych życiem dołączają też sprzątaczki. Ich spracowane ręce budzą w bohaterze szacunek i „świętą pamięć spękanych rąk matki” (Ręce sprzątaczek) (Przyboś 1984: 315). Ukazane w kontraście z dłońmi młodymi i mocnymi, pozwalają zaliczyć bohaterki wiersza do grupy pokrzywdzonych przez historię, bo urodzonych zbyt wcześnie, aby w pełni skorzystać z dobrodziejstw socjalizmu.
Julian Przyboś : Ręce sprzątaczek: (z tomu”Najmniej słów”): 315
ludzie bezsilni…
to ci, którzy mogą już tylko cieszyć się radością innych, bo ich własny czas przeminął. Wiersze ostatnich tomów podejmują temat bólu, cierpienia, coraz częściej zawodzącej cielesności i nieuchronnego przemijania już z innej, bardziej osobistej perspektywy. Pogarszający się stan zdrowia Przybosia nie pozostawał bez wpływu na jego twórczość i sprawiał, że „poeta – wykrzyknik ulicy” (Przyboś 1984: 57)przeobraził się niepostrzeżenie w spokojnego spacerowicza (Pierwszy spacer we troje) (Przyboś 1994: 299).
Źródła
Źródła
- Przyboś Julian, „Sponad” (1930), cyt za: Przyboś Julian, „Pisma zebrane. Utwory poetyckie”, oprac. RościsławSkręt, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984, t. 1 (lista cytowanych utworów: „Gmachy” cytat na s. 30, „Mimochodem o jednookim” cytat na s. 53, „20 kg, czyli o numerowym” cytat na s. 49, „Florian” cytat na s. 60).
- Przyboś Julian, „W głąb las” (1932), cyt za: Przyboś Julian, „Pisma zebrane. Utwory poetyckie”, oprac. RościsławSkręt, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984, t. 1 (cytowany utwór „Oberek” cytat na s. 104).
- Przyboś Julian, „Miejsce na ziemi” (1945), cyt za: Przyboś Julian, „Pisma zebrane. Utwory poetyckie”, oprac. RościsławSkręt, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984, t. 1 (cytowany utwór „Ptaki, cienie” cytat na s. 231).
- Przyboś Julian, „Najmniej słów” (1955), cyt za: Przyboś Julian, „Pisma zebrane. Utwory poetyckie”, oprac. RościsławSkręt, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984, t. 1 (cytowany utwór „Ręce sprzątaczek” cytat na s. 315).
- Przyboś Julian, „Utwory z planowanego tomu pt. 22 wiersze” (powst. w latach 1960-1970), cyt za: Przyboś Julian, „Pisma zebrane. Utwory poetyckie”, oprac. RościsławSkręt, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1994, t. 2 (cytowany utwór „Pierwszy spacer we troje” cytat na s. 299).
Opracowania
- Balcerzan Edward, „Wstęp” [w:] Przyboś Julian, „Sytuacje liryczne. Wybór poezji”, oprac. Edward Balcerzan, Anna Legeżyńska, Ossolineum, Wrocław 1989.
- Kwiatkowski Jerzy, „Świat poetycki Juliana Przybosia”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1972.
- „Stulecie Przybosia”, pod red. Stanisława Balbusa i Edwarda Balcerzana, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2001.
- Łapiński Zdzisław, „Dwaj nowocześni: Leśmian i Przyboś”, „Teksty Drugie” 1994, nr 5/6, s. 79-87.
Artykuły powiązane
- Grądziel-Wójcik, Joanna – Peiper – ciało
- Dziadek, Adam – Somatyzm Aleksandra Wata
- Bocheński, Tomasz – Witkacy – dotyk
- Jagla, Jowita – Karły