W akcie V Samuela Zborowskiego problematyka ciała i ducha ukazuje się w swoistym zwieńczeniu mesjanistycznym; duch i ciało Zborowskiego/Chrystusa/Polski uzasadniają mesjanistycznie genezyjski wymiar dziejów. W wielkiej perorze przed Bożym trybunałem Adwokat ujawnia finalny sens dziejów, w którym duch wespół z ciałem pełnią kluczową rolę w uzyskanej Jeruzalem Słonecznej:
Juliusz Słowacki : Samuel Zborowski: 309
To widzi, żem ja zaprowadził ducha
Do Jeruzalem niebieskich podwoi.
Przez duch albowiem wszystko ziemskie stoi.
Duch wszelkie ciało na tej ziemi sprawia
I sam się w formie widomie objawia…
Ciało i duchsą więc na swój sposób jeśli nie zrównane, to konieczne w swym dialektycznym związku. Jak zauważył Leszek Zwierzyński: „Główne, „osiowe” dzianie się dramatu (proces) odbywa się z powodu śmierci, destrukcji integralności ciała – ścięcia głowy Samuela Zborowskiego. Przedwczesne rozcięcie, zniszczenie ciała […] zatrzymało rozwój ducha” (Zwierzyński 2008: 195). „Samuel jest kolejnym wcieleniem ducha globowego, który przez dzieje, pełne krwi i śmierci, wędruje (w metempsychicznym sposobie) do Królestwa Bożego, jego trzej adwokaci komentują tę jego wędrówkę, tłumacząc jej głębszy sens” (Rymkiewicz 2010: 136). Zarazem – jak zauważa Rymkiewicz – Zborowski jest wcieleniem i Chrystusa, i Polski (ścięcie przeto Zborowskiego to dekapitacja i Chrystusa, i Polski). Zbrodnia wstrzymuje i pochód ducha oraz całą historię zbawienia, skoro ciało Zborowskiego (przez które „przeszedł” Chrystus) zostało pokonane nie przez ducha, a niewczesny czyn Zamoyskiego. Ciało i duch stają się więc oskarżycielem – przed samym Bogiem. Bo duch globowy miał przyoblec się w „nowe ciało” Polski, a czyn niewczesny to uniemożliwił. Adwokat w swej perorze wskaże, że „ducha droga // Przez Polskę idzie…” (Słowacki 1987: 288), skoro tak – zniszczenie ciała i zniszczenie ducha to zawieszenie historii zbawienia.
Dlaczego ciało Zborowskiego okazuje się tak ważne w kosmicznej perspektywie dziejów ducha? Oto „Ja”- Słowacki powie, że sprawę Zborowskiego trzeba „chwytać duchem” – „tam, gdzie jest bez ciała” (Słowacki 1987: 283). Ciało Zborowskiego ukazane jest przynajmniej w podwójnej optyce: to ciało szlacheckie, z głową osadzoną na opasłym karku i zarazem ciało, w które wcielił się wielki duch, zniszczony katowskim mieczem, nie mogąc się w pełni rozwinąć. Zamoyski na sądzie Bożym powie: „Ale mi ten łeb, co się teraz broczy// I już się karku tłustego nie trzyma, // Ciągle jak słońce stawiał przed oczyma// I piekł mię jakąś zaporoską sławą…” (Słowacki 1987: 279). Łeb Zborowskiego świeci blaskiem niczym latarnia, a duch, o którym opowiada Bukary – nakładają się w ten sposób perspektywy ontyczne: ciała (noszącego fizis Zborowskiego: otyły, wielki, „z szyją grubą”), i trupa, i ducha – pojawia się wszak na sądzie z odciętą głową w rękach (ta głowa: „Okiem zaczęła błyskać// I lać krwią…” (Słowacki 1987: 275)). Krew i blask; krwawiące ciało i ciało wysnuwające z siebie jakiś blask, znamionujący – niedokonaną wszakże – przemianę duchową: urwaną, uciętą, odnoszoną do wielkich przeznaczeń Polski. Samuel powie o sobie jako o trupie, który leży „w skrwawionym grobie”, gdzieś pod Lubranką. I jest głowa, która już nie należy do trupa – przynosi ją na sąd duch (ucieleśniony?) – jest świadkiem dokonanej katowskim mieczem ruiny ciała:
Juliusz Słowacki : Samuel Zborowski: 277
I w budowę doskonałą
Która jest Chrystusa wzorem,
Jak rzeźnik wali toporem
I rujnuje – razem sławę,
Doskonała budowa Chrystusowa – i tłusty kark. Jak rozumieć takie połączenie? „Ja”- Słowacki powie wprost: „O jego ducha // Stoję… przez który duch… szła Polska w górę…” (Słowacki 1987: 284), potwierdzając, że stawką w tym procesie jest – jak to określa Zborowski w słowach kierowanych do Kanclerza: „[…] bo nie o mnie chodzi// Ale o tę myśl, co narody rodzi, // A była we mnie twoim mieczem ścięta” (Słowacki 1987: 280). Zborowski i Chrystus? To zestawienie zawiera odpowiedź w bluźnierczej transfiguracji ciała, co ujrzał Adwokat:
Juliusz Słowacki : Samuel Zborowski: 299
Męczeńskiej, już był… krótszy… już bez głowy…
[…]
Patrzę… przede mną leży jak Pan Jezus…
[…]
Oczy nabrzmiały niby łez kielichy,
Cokolwiek sine były – lecz zamknięte.
Powietrze było przy nim całe święte
I mgła coś niby duchowa – niebieska,
Czerwoność tylko dołmana królewska
I trochę … łzawej krwi pociekło w trumnie.
Nowa forma istnienia ludzkości (przez Polskę ku Jeruzalem Słonecznej), jak mówi Adwokat, musi być „niebiosom wydarta”, w czynie, działaniu, cierpieniu – ciał, podążających jak duch ku formie ciał nieśmiertelnych. Ciało stanie się wtedy – z duchem – jedną substancją, przenikniętą blaskiem, korespondującym z blaskiem Jeruzalem Niebieskiej. Umęczone, porąbane, zbryzgane krwią ciało – i trup Zborowskiego-Chrystusa świecący latarnianym blaskiem, to zapowiedź finalnej formy istnieniowej: człowieka i świata.
Artykuły powiązane
- Hanusiewicz-Lavallee, Mirosława – Adon
- Śniedziewski, Piotr – Tekst wizyjny
- Kuziak, Michał – Cielesność versus duchowość
- Bagłajewski, Arkadiusz – Ciało i dusza – dyskurs w III cz. „Dziadów”
- Bagłajewski, Arkadiusz – Ciało, dusza i duch – Krasiński
- Bagłajewski, Arkadiusz – Ciała „trzeciej epoki” (Krasiński)
- Bagłajewski, Arkadiusz – Słowacki – cielesna i duchowa „posągowość”
- Kuziak, Michał – Ciało kobiece – romantyzm
- Bagłajewski, Arkadiusz – Mickiewicz – ciało i duch w czasach prelekcji paryskich i Koła Sprawy Bożej
- Stanisz, Marek – Towiański – ciało i duch
- Stanisz, Marek – Ciało dziecka – romantyzm
- Stanisz, Marek – Norwid – ciało i duch