Wzrok w antropologii i epistemologii epok dawnych – tradycja grecka

Historię wzroku, w kontekście badań antropologicznych nad kulturą biblijną i grecką, interpretował znany literaturoznawca kanadyjski Northrop Frye pisząc m.in.:

Northrop Frye : Wielki Kod. Biblia i literatura: 130-131

Oko było zaspokojone przed początkiem historii, w ogrodzie Eden, w którym Bóg uczynił „wszelkie drzewo wdzięczne na wejrzenie” (Rdz 2, 9), będzie też ponownie zaspokojone w dniu ostatecznym, kiedy zostaną ujawnione wszelkie tajemnice. Historia jednak jest okresem nasłuchiwania w ciemności wskazówek dla ucha. Kontekst rewolucyjny jest tu wystarczająco jasny. Słowo, którego się słucha i według którego się działa, jest punktem wyjścia dla konkretnych działań; przedmiot widzialny każe zatrzymać się przed nim z szacunkiem.

W odniesieniu do kultury greckiej Frye pisał m.in., że skupiała się ona na bodźcach wzrokowych, szczególnie w rzeźbie i w dramacie: „Niezależnie od wagi tego, co słyszymy w teatrze, sam teatr jest przede wszystkim doświadczeniem wzrokowym, na co wskazuje pochodzenie słowa „teatr” (theasthai – widzieć). (Frye 1998: 131).

Tego rodzaju uwagi na temat Greków jako „ludu widzów” pojawiają się w wielu opracowaniach. I tak na przykład Charles Segal pisze: „Grecy byli ludem widzów. Ciekawi siebie nawzajem, wyczuleni na różnice między nimi a nie-Grekami, »barbarzyńcami«, byli jednocześnie uważnymi obserwatorami i zdolnymi narratorami” (Segal 2000: 223).

Etymologia

Zanim ustosunkuję się do rozważań Frye’a (podziału kultur na „kultury wzorku” i „kultury słuchu”), chciałbym wskazać na ważną rolę etymologii, która może w znacznym stopniu rozjaśnić rolę poszczególnych zmysłów, w tym oczywiście wzroku, w dawnej kulturze greckiej. Po pierwsze można wskazać następującą synonimikę:

Żyć = Widzieć

Analizując etymologię terminów greckich musimy pamiętać, że „dla starożytnego Greka żyć to nie, jak dla nas, oddychać, lecz patrzeć, a umrzeć – to stracić wzrok” (Debray 2002: 245). Charles Segal myśl tę przedstawia jeszcze zwięźlej: „»Żyć« oznacza tyle samo, co »oglądać światło słoneczne«” (Segal 2000: 232). Ten sam autor w innym miejscu swojej pracy odwołuje się do etymologii i wskazuje na powiązanie czasownika „czytać” z czasownikiem „poznawać”, przy czym w dalszych dziejach kultury europejskiej to powinowactwo etymologiczne ulega raczej zapomnieniu i zostaje zastąpione przez metaforę „czytanie” – „zdobywanie wiedzy”: „W grece czasownik »czytać« jest równoznaczny z czasownikiem »poznawać«, anagignoskein, a Arystoteles na określenie momentu kulminacyjnego tragedii używa pochodnego słowa »poznanie«, anagnorisis” (Segal 2000: 257). Z kolei Françoise Frontisi-Ducroux charakterystyczną dla greki wymienność „widzenia” i „bycia widzianym” wpisuje w ogólniejsze wyobrażenie oparte na ekwiwalencji „żyć” i „widzieć”, którą tak wyjaśnia:

Françoise Frontisi-Ducroux : Oko, wzrok, spojrzenie – kilka greckich wyobrażeń: 8

Urodzić się to ujrzeć światło dzienne, żyć to oglądać swoich bliźnich, a umrzeć – to zamknąć oczy. Nadchodzącą śmierć lepiej niż wstrzymanie oddechu charakteryzuje niemożność patrzenia. Umierającego ogarniają ciemności, jego wzrok staje się zamglony – przestaje widzieć wcześniej niż inni jego przestaną widzieć, gdy zstąpi do Hadesu, którego nazwa oznacza „nie-widzialny”. Dzięki temu można zrozumieć, dlaczego Edyp wyłupił sobie oczy, odnosząc do siebie przekleństwo rzucone wcześniej na mordercę Lajosa: odkrywszy, że sam jest ojcobójcą i kazirodcą, zamyka się w ślepocie, oddzielając się w ten sposób od świata żywych.

W przytoczonym cytacie wskazano fundamentalne zagadnienia: „widzieć kogoś” i „być widzianym przez kogoś” oraz „oślepnąć, żeby widzieć”, do których powracać będę w dalszej części tego hasła. Poeci i wróżbici często są ślepi, gdyż ta właśnie cecha jest przeciwna ich zdolności jasnowidzenia: żeby widzieć tamten świat, trzeba być ślepcem na tym świecie. Tak jest między innymi i z Homerem, i z Tejrezjaszem. „Motyw oślepienia jest […] motywem platońskim, wieloznacznym i złożonym u samego Platona, podjętym i różnie interpretowanym przez filozofów chrześcijańskich, wśród których szczególne miejsce zajmuje św. Augustyn […]” (Poprzęcka 2008: 22).

Tak jak w większości kultur każda ekwiwalencja ma swoją odwrotność, także w kulturze greckiej równość „życie = widzenie” ma swoją odwróconą parę:

Widzieć = Umrzeć

Zjawisko to Françoise Frontisi-Ducroux opisuje m.in. tak:

Straszliwe spojrzenie Gorgony odwraca podstawowy sens równania: widzieć – żyć. W tym wypadku: zobaczyć znaczy umrzeć. Widok oblicza potwornej Meduzy powoduje natychmiastową śmierć przez petryfikację, obraca patrzącego w kamień, ale – zgodnie z obowiązującą zasadą wzajemności – ten sam efekt daje też jej piorunujące spojrzenie. Nie można Gorgony ani ujrzeć, ani dać się przez nią zobaczyć, nie upodobniając się natychmiast – przez mimetyczne zakażenie – do owego oblicza śmierci (Frontisi-Ducroux 2005: 8).

Pamiętajmy, że zabija nie tylko wzrok Gorgony, czy bazyliszka, zabija także miłosne spojrzenie Orfeusza (zob. Poprzęcka 2008: 6).

Wzrok i Płeć

Mauro Menichetti wskazuje, że starożytna koncepcja spojrzenia była powiązana z kulturowymi funkcjami płci. W antyku greckim (ale i później) „spojrzenie” zawsze było

albo „męskie”, albo „kobiece”. Mężczyzna nie potrzebował lustra: mógł patrzeć i być oglądanym, jak w słynnym micie o sądzie Parysa. Inaczej rzecz się miała z kobietą: oglądana, sama nie mogła patrzeć wprost na mężczyznę. Jej spojrzenie uchodziło bowiem za potężne narzędzie uwodzenia i wymagało lustrzanego zapośredniczenia” (Menichetti 2005: 13).

Dla wyjaśnienia tego rodzaju relacji w psychologii funkcjonują dwa pojęcia: „skopofilia” – chęć bycia widzianym i oglądanym i „skopofobia” – obawa przed spojrzeniem, oglądaniem.

Wzrok i Filozofia

Na gruncie filozofii dominację wzroku wśród innych zmysłów w dawnej kulturze greckiej poświadczają pisma Arystotelesa, w których czytamy na przykład: „wzrok jest najwybitniejszym zmysłem”. (O duszy 429 a) (Arystoteles 1992: 123) Z kolei w traktacie O zmysłach i ich przedmiotach (437 a) Stagiryta zarówno potwierdza pierwszeństwo wzroku, jak i porównuje jego właściwości ze słuchem:

Arystoteles : O zmysłach i ich przedmiotach: 189-190

Spośród […] zmysłów wzrok, jako taki, góruje [nad innymi] we wszystkim, co ma związek z koniecznościami życiowymi, natomiast w stosunku do rozumu naczelne miejsce zajmuje słuch, choć czyni to tylko przygodnie. W rzeczy samej wzrok daje nam poznać przeliczne i niezmiernie urozmaicone różnice [między rzeczami] choćby z tego względu, że wszystkie ciała są kolorowe. Toteż głównie tym zmysłem postrzegamy „wspólne” właściwości podpadające pod zmysły [a rozumiem przez nie: figurę, wielkość, ruch, liczbę]. W przeciwieństwie do tego słuch [objawia] tylko różnice, zachodzące między dźwiękami, a [jedynie] nielicznym jestestwom [objawia] także różnice, które charakteryzują głos.

Dominację wzroku (wzrokocentryzm) w dawnej kulturze greckiej potwierdzają także liczne świadectwa literackie, w tym oczywiście różnego rodzaju cytaty, powiedzenia i sentencje. Na przykład, gdy Herodot przytacza opowieść o Kandaulesie, formułuje też ogólne stwierdzenie-sentencję (znaną z wielu wersji i odmian, obecną chyba we wszystkich językach europejskich), że „uszy ludzi są bardziej niedowierzające niż ich oczy” (I, 8, 3) (Herodot 2002: 21).

Wzrokocentryzm w antycznej kulturze greckiej, nie oznacza oczywiście, że Grecy byli „ludem głuchych”. Na przykład Platon w Państwie (530 D) przywołuje poglądy pitagorejczyków: „Wydaje się, powiedziałem, że jak oczy są stworzone do astronomii, tak dla harmonii uszy, i są to siostrzane nauki, jak mówią pitagorejczycy, z którymi się zgadzamy, Glaukonie” (Platon 1991: 92). Wielkim obrońcą zmysłów (wszystkich zmysłów) był też Empedokles z Akragas. Sekstus Empiryk (Adv. Math. VII, 125) przechował fragment jego poematu, w którym zarówno słuch jak i wzrok są obdarzone takim samym zaufaniem epistemologicznym:

Empedokles z Akragas : Traktat: [brak strony]

Nie ufaj wzrokowi bardziej niż słuchowi ani nie sądź, że hałaśliwy słuch jest ponad wyjaśnieniami mowy, ani nie odmawiaj wiary żadnemu z innych członków [organów], jakiekolwiek jest przejście do rozumienia, lecz rozumem pojmij każdą rzecz tak, jak jest wyraźna.

Takie stanowisko reprezentuje pewną skrajną postawę epistemologiczną, której konsekwencją mogło być przekonanie, że różne zmysły uczestniczą w różnych sposobach odbioru rzeczywistości. Podobne stanowisko – równoprawność zmysłów – dostrzec można w Retoryce, gdzie Arystoteles wskazuje, że gdy mówca wygłasza mowę, to w odbiorze jego wystąpienia uczestniczy zarówno słuch jak i wzrok; jednak, gdy ta sama mowa jest czytana przez odbiorcę, to w recepcję tekstu zaangażowany jest tylko wzrok: „Tam, gdzie potrzebne są umiejętności aktorskie, niewielką rolę odgrywa staranność stylistyczna: mówca musi mieć natomiast dobry głos, a przede wszystkim donośny. Najbardziej literacki charakter ma styl wymowy popisowej, bo ma ona na względzie czytelnika” (1414a 15) (Arystoteles 1988: 273). Każda ustna prezentacja (poezji, mowy, dramatu) była „artystycznym przedsięwzięciem kierowanym zarówno ad aures, jak i ad oculos ówczesnego odbiorcy” (Bartol 2005: 24).

Wzrok i Estetyka

Kolejnym obszarem, na którym może wystąpić rywalizacja bądź zgodna współpraca zmysłu wzroku i słuchu, jest estetyka, a szczegółowo zagadnienie i definicja piękna. Platon ustami Sokratesa w Hippiaszu Większym (298 A) mówi: „piękne jest to, co jest za pośrednictwem słuchu i wzroku przyjemne”. (Platon 1992: 80) W określeniu tym piękno zostało zawężone do poznania i odbioru zmysłowego. Władysław Tatarkiewicz wyjaśnia najpierw, iż Grecy rozumieli piękno szeroko: „obejmowali tą nazwą nie tylko piękne rzeczy, kształty, barwy, dźwięki, ale również piękne myśli i piękne obyczaje”. Dalej już w odniesieniu do cytowanej sentencji Sokratesa-Platona polski historyk estetyki pisze:

Zawężenie to było naturalne dla sensualistycznie zorientowanych filozofów. Platon krytykował ich definicję, i słusznie o tyle, iż nie odpowiadała przyjętemu pojęciu, raczej projektowała nowe. Zaletą jej było, że pojęcie piękna uczyniła czymś bardziej określonym, że odgraniczyła je od dobra; wadą natomiast było to, że wyraz uczyniła wieloznacznym, bo dawne szerokie pojecie nie zanikło, mimo że powstało nowe (Tatarkiewicz 1982: 137).

W kulturze greckiej wzrok uczestniczył zarówno we wszelkiego rodzaju pozytywnych doznaniach estetycznych (kontemplacja piękna), jak i w „żądzy patrzenia na zwłoki”. Doskonały przykład tej właśnie żądzy znajdujemy w IV księdze Państwa Platona:

Leontios, syn Aglajona, szedł raz z Pireusu na górę pod zewnętrzną stroną muru północnego i zobaczył trupy leżące koło domu kata. Więc równocześnie i zobaczyć je chciał i brzydził się, i odwracał, i tak długo walczył z sobą i zasłaniał się, aż go żądza przemogła i wytrzeszczywszy oczy przybiegł do tych trupów, i powiada: „No, macie teraz, wy moje oczy przeklęte, napaście się tym pięknym widokiem” (IV, XIV, 440) (Platon 1991: 220 – 221).

Carolyne Wilde interpretując tę opowieść uważa, iż historia ta

Carolyne Wilde : Wartość estetyczna a wzgląd moralny: 150

[…] skłania nas ku przypuszczeniu, że pragnienie Leontiosa to chęć podglądania, że jest ono motywowane lubieżną ciekawością okaleczonych ciał tych, których śmierć ograbiła z wszelkich oznak ludzkiej godności.

Spojrzenie jako podglądanie, a więc „złe spojrzenie”, które zostaje ukarane funkcjonuje w wielu kulturach. W sztukach plastycznych tego rodzaju spojrzenia zostały spetryfikowane jako schematy ikonograficzne, m.in.: „Zuzanna i starcy”, czy „Diana i Akteon”.

Wzrok i Wyobraźnia

Na jeszcze inne, równie ciekawe i ważne dla dziejów całej kultury europejskiej, relacje między obu zmysłami wskazał Charles Segal: „Przetrwanie w pamięci zależy od ludzkiego ucha, ale w epice i tragedii to oko pozwala utrwalić odbiorcy najwyższy i niezniszczalny obraz wydarzeń” (Segal 2000: 226). Inaczej mówiąc, oddziaływanie obu zmysłów (wzroku i słuchu) powiązane zostało z rodzajami-gatunkami literackimi: epos i wszelkie opowiadane „historie” utrwalane są poprzez słuch, z kolei inne gatunki epickie (np. romans) oraz tragedia – poprzez wzrok. Nawet jednak odbierany przez słuch epos oddziaływał na wyobraźnię, tworząc obrazy widziane „oczami wewnętrznymi”. Na unaoczniającą funkcję stylu homeryckiego zwrócił uwagę Erich Auerbach pisząc m.in., że efekt estetyczny „polegający na tym, że unaocznia się dokładnie wszystkie zjawiska, czyni się je dotykalnymi i widzialnymi we wszystkich ich częściach i określa się je dokładnie we wszystkich ich związkach przestrzennych i czasowych” (Auerbach 2002: 32).

Wzrok i Epistemologia

W tradycji greckiej słuch i słuchanie połączone zostało z pamięcią, powtarzaniem i przekazywaniem w przyszłość treści kultury, z kolei wzrok pełnił funkcje poznawcze, czyli epistemologiczne i jednocześnie był źródłem silnych emocji. Relacje te Charles Segal opisał tak: „Słyszenie jest ważne dla pamięci i przekazu treści kultury, lecz równocześnie dominującą rolę w poznaniu i wpływie na emocje przypisywali Grecy widzeniu” (Segal 2000: 232). Powiązanie widzenia z poznaniem i wiedzą otwiera kolejny ważny problem obecny w całej kulturze zachodniej, a mianowicie „wzrok”, „widzenie” i „światło” jako metafory poznania wiedzy i nauki, a „ciemność” i „ślepota” jako metafory niewiedzy i głupoty. Na wzajemną rywalizację wzroku i słuchu jako narzędzi poznania w antyku greckim zwróciła uwagę Gabriela Kurylewicz:

Gabriela Kurylewicz : Wzrok czy słuch: 294

W greckim antyku istnieją dwie, chyba dopełniające się, tradycje przypisywania pierwszeństwa w poznaniu umysłowym władzy wzroku bądź władzy słuchu. Częściej wskazuje się na wzrok jako najbliższy duszy i czystszy od słuchu według przekonania, że dusza kontempluje patrząc, nie słuchając. Obok tego trwa nieprzerwanie wysiłek filozofów muzyków, by nie przeceniać wzroku, a doceniać słuch w poznaniu pierwszych zasad rzeczywistości pozornej i prawdziwej.

Platon w Fedonie (99 E – 100 A) posługując się metaforą wzrokową jednocześnie wskazuje na epistemologiczną funkcję zmysłów: „zacząłem się bać, żeby mi dusza całkiem nie oślepła, jeżeli będę na rzeczy patrzał oczyma i każdym zmysłem po kolei będę ich próbował dotykać. Więc wydało mi się, że trzeba się uciec do słów i w nich rozpatrywać prawdę tego, co istnieje. Być może, ta przenośnia moja nieco kuleje, bo ja wcale nie przyznam, żeby ten, który rzeczywistość w słowach rozpatruje, bardziej ją w obrazach oglądał niż ten, który ją w jej dziełach widzi” (Platon 1984: 451). W przytoczonym fragmencie Platon wskazuje na istnienie dwóch rodzajów widzenia, dwóch rodzajów oczu, dwóch sposobów poznania, później w tradycji europejskiej tę dychotomię opisywano przy pomocy terminów łacińskich: oculis corporis i oculis mentis, a więc oczu ciała i oczu duszy.

Gdy chodzi o świadectwa literackie, to już u Homera, tragików (Eurypides, Sofokles) a także Platona:

Charles Segal : Słuchacz i widz: 232

Podmiot poznający opisywany jest jako widz lub obserwator; to, czego się nie wie, jest również niewidoczne, jak mglista ciemność przed świtem („Odyseja”10, 190; 11, 13 n) lub głębiny Hadesu pod ziemią (Eurypides,”Hipolit”, 190 n). […]. Zapominanie i niepamięć, lethe, stanowią część ciemności, podczas gdy blask (aglaia) jest oznaką chwały i sławy. Dwie tragedie Sofoklesa poświęcone Edypowi oparte są na utożsamieniu wiedzy i widzenia z jednej strony oraz ślepoty i niewiedzy z drugiej. Dla Platona poznanie ponad zmysłowego świata idei jest równoznaczne z możliwością widzenia odwiecznego świetlistego królestwa, które góruje nad ciemnymi materialnymi zjawiskami na ziemi (por.”Fedon”, 109b-110 c;”Państwo”9, 586 a).

W całej historii filozofii chyba żadna opowieść nie jest bardziej znana i nie doczekała się tak wielu interpretacji, jak Platońskie wyobrażenie jaskini opisane w Państwie (514A-515C). Oto końcowy fragment (515C-D) poświęcony poznaniu wzrokowemu:

Platon : Państwo: 64

– A rozpatrz sobie – dodałem – ich wyzwolenie z kajdan i uleczenie z nieświadomości. Jakby to było, gdyby im naturalny bieg rzeczy coś takiego przyniósł: ile razy by ktoś został wyzwolony i musiałby zaraz wstać i obrócić szyję, i iść, i patrzeć w światło, cierpiałby robiąc to wszystko, a tak by mu w oczach migotało, że nie mógłby patrzeć na te rzeczy, których cienie poprzednio oglądał. Jak myślisz, co on by powiedział, gdyby mu ktoś mówił, że przedtem oglądał ni to, ni owo, a teraz coś bliższego bytu, że zwrócił się do czegoś, co b a r d z i e j istnieje niż tamto, więc teraz widzi słuszniej; i gdyby mu ktoś teraz pokazał każdego z przechodzących i pytaniami go zmuszał, niech powie, co to jest. Czy myślisz, że ten by może był w kłopocie i myślałby, że to, co p r z e d t e m widział, prawdziwsze jest od tego, co mu teraz pokazują?

Jarosław Przeźmiński interpretując Platońską opowieść o jaskini słusznie zwrócił uwagę, iż

Jarosław Przeźmiński : Z perspektywy Martina Jaya, czyli o tym jak »przymknąć« oko: 336

Platońska atencja dla kontemplacji równa jest jednak jego krytyce obserwacji, która odbicie znalazła […] w metaforze jaskini […]. Z tych właśnie powodów sztuki przedstawiające, a szczególnie malarstwo rozumiane jako tworzenie przedstawień były przez tego filozofa bezlitośnie zwalczane.

Victor Stoichita interpretując tę samą opowieść o jaskini wskazuje jej fundamentalne znaczenie dla rozwoju nie tylko filozofii, ale całej kultury Zachodniej do przełomu XIX i XX w.:

Viktor Stoichita : Krótka historia cienia: 21

Platon nadaje szczególną rolę wzrokowi, przyrównując patrzenie do poznania. W efekcie pragnienie ujrzenia przedmiotów w metaforze jaskini jest równe dążeniu do wiedzy. Nie ulega wątpliwości, że Platoński scenariusz stanowi filozoficzną podstawę kultury, która jeszcze przez wiele wieków miała być skoncentrowana „na oku”.

Ten „scenariusz” kultury wzrokocentrycznej zostaje zakwestionowany – według Martina Jaya – na przełomie XIX i XX wieku (Jaya 2004: 295 i n.).

Wzrok i Metafory

Pozostając na gruncie interpretacji metafor warto przypomnieć, że Ernst Robert Curtius analizuje metafory oczu i uszu w kontekście szerszym, a mianowicie „metafor cielesnych”:

Robert Ernst Curtius : Literatura europejska i łacińskie średniowiecze: 146

Za pomocą dość ryzykownego obrazu Plato głosił pogląd, że metoda dialektyczna łagodnie wznosi „oczy duszy, utkwione w prostackim błocie” (Resp. 533 d). Odtąd „oczy duszy” stały się ulubioną metaforą, którą znajdujemy zarówno u pogańskich jak też i u chrześcijańskich pisarzy. W takim użyciu tego obrazu sprawność postrzegania przez oko fizyczne została przeniesiona na zdolność przyswajania przez umysł. Zmysły wewnętrzne powiązano z zewnętrznymi. Intelekt może więc posiadać i uszy, tak samo jak oczy. Paulinus z Noli: Ergo oculos mentis Christo reseremus et aures. (Otwórzmy więc oczy i uszy umysłu na słowa Chrystusa).

Z kolei współczesny polski badacz – Jarosław Przeźmiński – interpretuje wzrokocentryczne metafory w kontekście ich powszechnego występowania w językach europejskich:

Wzrokocentryczność kultury z konieczności musi znaleźć swoje odbicie w języku. Nawet bardzo pobieżny przegląd znanych każdemu wyrażeń zaświadcza, że języki europejskie przynoszą bogaty materiał dowodzący silnej, jeśli nie dominującej, pozycji wzroku w dziedzinach tradycyjnie związanych z wiedzą (Przeźmiński 2004: 333).

I znów nie możemy ulec łatwym, chyba zbyt łatwym, uproszczeniom, a mianowicie przekonaniu, że poznanie jest możliwe tylko za pomocą wzroku-widzenia.

Wzrok, Słuch i Paideia

Poznanie (a więc zdobywanie wiedzy) jest możliwe i dochodzi do skutku zarówno za pomocą słuchu jak i wzroku (i pozostałych zmysłów), tylko, że to pierwsze (a więc za pomocą słuchu) wymaga bezpośredniego osobistego kontaktu między tym, kto mówi – przekazuje wiedzę i tym, kto słucha, czyli odbiera wiedzę, a więc poznaje. Słuch wytwarzając relację między nauczycielem-mistrzem i słuchaczem-uczniem „umożliwił” powstanie europejskiego systemu edukacyjnego (od nauczania sofistów do Uniwersytetu). Na tę szczególną rolę słuchu w procesie edukacji wskazuje m.in. Arystoteles:

słuch jest tym właśnie zmysłem, który w największej mierze przyczynia się do rozwoju umysłowego; albowiem wykład jest organem nauczania tylko o tyle, o ile jest słyszany, lecz [posiada on tę zdolność] nie ze swej natury, lecz tylko przygodnie – bo przecież składa się ze słów, a każde słowo jest symbolem (O zmysłach i ich przedmiotach 437 a) (Arystoteles 1992: 190).

Gabriela Kurylewicz tak interpretuje ten cytat:

Gabriela Kurylewicz : Wzrok czy słuch: 297

Arystoteles miał na myśli wykład ustny i każdy rozumny przekaz dźwiękowy, trafiający do przekonania, spodziewał się, że stosownie uporządkowane wrażenia dźwiękowe, w sprzyjających okolicznościach, otwierają dziedziny, o których nie śniło się retorom i analitykom.

I znów wydaje się konieczna uwaga, że przy słuchaniu także obecny jest wzrok (stąd często mówi się o metodzie wykładu jako sposobie przekazywania wiedzy nazywanym umownie „patrzeć i słuchać”). Co wydaje się ciekawe, w czasie wykładu szkolnego, w trakcie wygłaszania mowy przez retora, często wzrok jest równie ważny jak słuch (a czasem nawet ważniejszy). Każde wystąpienie publiczne bardzo zbliża się do sztuki aktorskiej, a retoryka te podobieństwa skodyfikowała w dziale określanym jako actio lub pronuntiatio. Arystoteles w Retoryce stwierdza, że „sprawy związane z wygłoszeniem mowy […], które w ogromnym stopniu decydują o powodzeniu mówcy, a dotąd nie zostały przez nikogo opracowane” (1403 b 15 – 20) (Arystoteles 1988: 237).

Wzrok – powracamy do systemu edukacyjnego – wydłużając dystans między nauczycielem i uczniem, z jednej strony wsparł i wzmocnił tradycyjny sposób zdobywania wiedzy (poprzez słuchanie), z drugiej jednak w znacznym stopniu go zmodyfikował i zmienił. Głośne i ciche czytanie manuskryptów ograniczyło kontakt z żywym nauczycielem. Mariusz Czubaj słusznie przypomniał, że fundamentalne znaczenie dla zrozumienia dominacji zmysłu wzroku lub słuchu ma odwołanie się do podstawowej dychotomii: kultura oralna – kultura pisma:

Mariusz Czubaj : Człowiek Księgi: 7

alfabet fonetyczny doprowadził do wyeksponowania i specjalizacji jednego zmysłu – wzroku. Słuch jest „włączający”, daje poczucie harmonii i plemiennej wspólnotowości, wzrok tymczasem skierowany na pismo pozwala się „wyłączyć”, spojrzeć na dane wydarzenia z dystansu, zrozumieć je, a za jakiś czas powrócić do nich, by ponownie je przeanalizować. O ile słowo w tradycyjnej kulturze oralnej ma moc sprawczą, a czynność mówienia bardzo często, jak choćby w przypadku magii, tożsama jest z działaniem, o tyle w kulturach opartych na piśmie procesy czytania, rozumienia i działania są od siebie odizolowane.

Podsumowanie

Powróćmy do przywołanych na początku rozważań Northropa Frye`a, po to, aby pokusić się o pewien rodzaj uogólnienia i podsumowania. Należy zaznaczyć, iż kanadyjski uczony wskazywał na odmienną rolę wzroku w antycznej kulturze greckiej z jednej strony, judaizmu, chrześcijaństwa i islamu z drugiej: „Rewolucyjna tradycja judaizmu, chrześcijaństwa i islamu skłaniała się ku sporej pruderii, jeśli chodzi o nagość ciała, ku obrazoburstwu i odrzuceniu sztuk przedstawiających” (Frye 1998: 131). To dość jasne i klarowne rozróżnienie dwóch zasadniczych tradycji w dziejach kultury europejskiej, a mianowicie tradycji wzroku i tradycji słuchu, nie satysfakcjonuje wszystkich badaczy. I tak na przykład Jacques Le Goff radzi z wielką ostrożnością traktować wyjaśnienie, wedle którego „ulubionym zmysłem Żydów był słuch, a Greków – wzrok” (Le Goff 1997: 262). Przedstawione dotychczas rozważania wydają się potwierdzać raczej wątpliwości i zastrzeżenia Le Goffa niż hipotezę Frye`a.

Źródła

Źródła

  • Arystoteles, „O duszy”. Przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył Paweł Siwek. [W:] Tegoż, „Dzieła wszystkie”. T. 3. Oprac. Paweł Siwek. PWN. Warszawa 1992. Cytat na s. 123.
  • Arystoteles, „O zmysłach i ich przedmiotach”. Przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył Paweł Siwek. [W:] Tegoż, „Dzieła wszystkie”. T. 3. Oprac. Paweł Siwek. PWN. Warszawa 1992. Cytaty na s. 189 – 190.
  • Arystoteles, „Retoryka. Poetyka”. Przełożył i oprac. Henryk Podbielski. PWN. Warszawa 1988. Cytat na s. 237.
  • Herodot, „Dzieje”. Z języka greckiego przełożył i oprac. Seweryn Hammer. Czytelnik. Warszawa 2002. Cytat na s. 21.
  • Platon, „Hippiasz Mniejszy. Hippiasz Większy”. Przełożył i oprac. Władysław Witwicki. Recto. Warszawa 1992. Cytat na s.: 80.
  • Platon, „Państwo”. Przełożył i oprac. Władysław Witwicki. T. I – II. Akme. Warszawa 1991. Cytaty na s.: 64, 92, 220 – 221.
  • Platon, „Uczta. Eutyfron. Obrona Sokratesa.Kriton. Fedon”. Przełożył i oprac. Władysław Witwicki. PWN. Warszawa 1984. Cytat na s. 451.

Opracowania

  • Auerbach Erich, „Mimesis. Rzeczywistość przedstawiona w literaturze Zachodu”. Przełożył i przedmową opatrzył Zbigniew Żabicki. Przedmowa do drugiego wydania Michał Paweł Markowski. Prószyński i S-ka. Warszawa 2002.
  • Bartol Krystyna, „Korespondencja sztuk. Simonides i inni”. „Konteksty” 2005, nr 3.
  • Curtius Ernst Robert, „Literatura europejska i łacińskie średniowiecze”. Tłumaczenie i oprac. Andrzej Borowski. Universitas. Kraków 1997.
  • Czubaj Mariusz, „Człowiek Księgi”. [W:] Manguel Alberto, „Moja historia czytania”. Przeł. Hanna Jankowska. Muza. Warszawa 2003.
  • Debray Régis, „Narodziny przez śmierć”. Przeł. Maryna Ochab. [W:] „Wymiary śmierci”. Wybór i słowo wstępne Stanisław Rosiek. słowo / obraz terytoria. Gdańsk 2002.
  • Frontisi-Ducroux Françoise, „Oko, wzrok, spojrzenie – kilka greckich wyobrażeń”. Przeł. Wojciech Michera. „Konteksty” 2005, nr 3.
  • Frye Northrop, „Wielki Kod. Biblia i literatura”. Przeł. Agnieszka Fulińska. Przekład przejrzał i wstępem opatrzył Michał Paweł Markowski. Homini. Bydgoszcz 1998.
  • Jay Martin, “Downcast Eyes. The Denigration of Vision in Twentienth – Century French Thought”. Berkeley, Los Angeles and London 1993. Fragment III. rozdziału w tłumaczeniu polskim: Jay Martin, „Kryzys tradycyjnej władzy wzroku. Od impresjonistów do Bergsona”. Przeł. Jarosław Przeźmiński. [W:] „Odkrywanie Modernizmu. Przekłady i komentarze”. Pod red. i ze wstępem Ryszarda Nycza. Universitas. Kraków 2004.
  • Kurylewicz Gabriela, „Wzrok czy słuch?” „Ogród” 1993, nr 1 – 4.
  • Le Goff Jacques, „Świat średniowiecznej wyobraźni”. Przeł. Maria Radożycka-Paolett. Volumen. Bellona. Warszawa 1997.
  • Menichetti Mauro, „Lustro, odbicie i świat Dionizosa”. Przeł. Wojciech Michera, Anna Dudzińska-Facca. „Konteksty” 2005, nr 3.
  • Poprzęcka Maria, „Inne obrazy. Oko, widzenie, sztuka. Od Albertiego do Duchampa”. słowo / obraz terytoria. Gdańsk 2008.
  • Przeźmiński Jarosław, „Z perspektywy Martina Jaya, czyli o tym jak »przymknąć« oko”. [W:] „Odkrywanie Modernizmu. Przekłady i komentarze”. Pod red. i ze wstępem Ryszarda Nycza. Universitas. Kraków 2004.
  • Segal Charles, „Słuchacz i widz”. [W:] „Człowiek Grecji”. Pod red. Jeana-Pierre`a Vernanta. Przeł. Paweł Bravo, Łukasz Niesiołowski-Spanò. Volumen. Warszawa 2000.
  • Stoichita Victor I., „Krótka historia cienia”. Przeł. Piotr Nowakowski. Universitas. Kraków 2001.
  • Tatarkiewicz Władysław, „Dzieje sześciu pojęć”. PWN. Warszawa 1982.
  • C. Wilde, „Wartość estetyczna a wzgląd moralny”. Przeł. L. Sosnowski. [W:] „Estetyka w świecie”. Wybór tekstów. Pod red. M. Gołaszewskiej. T. III. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 1991.

Artykuły powiązane