Kategorie sensualne w antropologii literatury

Przyjęcie zdroworozsądkowego założenia o istnieniu sensualnych kategorii w antropologii literatury pozwala domniemywać obecności w niej takich kategorii, które sensualne nie są. Przekornie należałoby jednak powiedzieć, że żadnego zadania antropologii literatury nie daje się prawidłowo sformułować inaczej niż przy użyciu kategorii sensualnych właśnie. Znaczenie i zastosowanie ich w nauce rozwijającej się w większym bądź mniejszym porozumieniu z innymi odmianami antropologii – społeczną, kulturową, fizyczną, medyczną, polityczną, kognitywną, „naglącą”, oddziałującą, prawa, komunikacji, miasta każe widzieć utwór (fikcjonalny, sylwiczny, dokumentarny) jako zapis, ślad, obraz, świadectwo rzeczywistości człowieka, co suponuje z kolei treści związane z naszą cielesnością, fizycznością, zmysłowością, a zarazem ze sferami ponadzmysłową i niewyrażalną. Dla uchwycenia problematyki sensualnej w antropologii literatury niezbędna jest kategoria podmiotu, dzięki której badacz nie traci z pola widzenia specyficznej organizacji tekstowego świata, nie zrywa z procedurami charakterystycznymi dla analizy dzieła, a zarazem ma możliwość eksplorowania rozległego kulturowego kontekstu, utrwalonego w dziele. Ponadto podmiotowość, będąca wyrazistym znakiem nowoczesności, jak papierek lakmusowy unaocznia już nie tylko przełomy, kryzysy, śmierci czy odrodzenia autora jako literackiego podmiotu, ale jest świadectwem ludzkiej kondycji w wymiarze metafizycznym, psychologicznym oraz fizycznym, zmysłowym.

Andrzej Zawadzki : Autor. Podmiot literacki: 218

Ta kulturowa czy też antropologiczna perspektywa refleksji nad literaturą silnie wiąże zagadnienie podmiotowości literackiej z jej kontekstami filozoficznymi i antropologicznymi, czy też szerzej rzecz ujmując – z różnymi konceptualizacjami podmiotowości dokonywanymi w dyskursie nauk humanistycznych. Uwzględnia też w stopniu większym, niż czyniła to klasyczna poetyka kategorię doświadczenia ludzkiego i problematykę tożsamości w opisywaniu i wyjaśnianiu specyfiki »ja« literackiego i różnych jego postaci.

Tekst literacki w momencie włączania do obiegu czytelniczego i komunikacyjnego ujawnia na różnych poziomach wewnętrznej organizacji właściwą sobie kulturową, etniczną i tożsamościową przynależność. Proces tworzenia ram przynależności odbywa się za pośrednictwem języka artystycznego, decydującego o „podwójnym życiu” autora. Dobrze oddaje to codzienna mowa, w której posługujemy się frazą „Sięgać po autora X/Czytać autora X/Zachwycać się autorem X” w znaczeniu „Sięgać/Czytać/Zachwycać się powieścią/tomem wierszy/tragifarsą autora X”. Lektura sprawia przyjemność czytelnikowi (lub wywołuje uczucie przeciwne) również dlatego, że pozwala mu pozostawać w pewnego rodzaju zażyłości z autorem. Dynamika bliskości nie daje się sprowadzić do fortunności obranej strategii analityczno-interpretacyjnej, stylów odbioru, ani też nie można redukować jej do zjawisk wyłącznie psychicznych, subiektywnych, a przez to niepodlegających jednoznacznej weryfikacji. Bliskość podmiotów, autora i czytelnika, to zagadnienie – według mnie – kluczowe w antropologii literatury, decydujące o istnieniu ich obu jako współuczestników doświadczenia. O ile „pierwsze życie” autora ma charakter jawny i obiektywny, bo poświadczony biografią literacką, wartością i znaczeniem jego utworów dla kultury i literatury narodowej, o tyle „drugie życie” rozwija się w porozumieniu z doświadczeniem czytelnika i jego egzystencją. Frazę „Sięgać po autora X” należy zatem rozumieć jako akt ożywiania tekstu, przejmowania i włączania tekstu (w całości lub fragmencie) nieobecnego autora do codzienności czytelnika; i odwrotnie – „Nie sięgać po autora X” należy odczytywać jako nieistnienie autora X w życiu czytelnika. Oba wypadki, odmienne przecież, nie rzutują w żaden sposób na utwór, nic nie zmieniają w jego ukrytych sensach, w zastosowanym pomyśle konstrukcyjnym czy użytych tropach. To wszystko, co stanowi o istocie i specyfice tekstu literackiego, a jest przedmiotem dociekań badawczych, pozostaje niewzruszone na zindywidualizowany (choć w pewnym stopniu sterowany instytucją krytyki literackiej i zabiegami reklamowymi) dramat „Sięgania/Niesięgania po autora X”. Można to nazwać po prostu aktem lektury, procesem czytania, odbiorem, ale przecież w tych omal szkolnych terminach pomijany jest aspekt przejmowania przez człowieka zapisów, śladów, obrazów, świadectw rzeczywistości drugiego człowieka – w sensie dosłownym nieobecnego – by stały się okresowo lub trwale częścią ludzkiego doświadczenia.

Na omawianym poziomie – dla mnie podstawowym, podporządkowanym kategorii podmiotu – literatura przekazywana od setek lat za pośrednictwem medium typograficznego utraciła rozpoznawalną zmysłową postać artefaktu oralnego, angażującego słuch i wzrok. Charakterystyczna dla pierwotnej komunikacji oralnej bliskość twórcy i słuchacza, ich fizyczna obecność, wraz z rozwojem pisma cyrograficznego, a potem druku została osłabiona, co nie znaczy, że znikła. Ciężar spoczął na wewnętrznej organizacji tekstu artystycznego, coraz bardziej wymagającego wiedzy i wyobraźni czytelnika, który – śledząc w trakcie cichej lektury typolektoralny, zunifikowany zapis – rekonstruuje wraz z wywiązywaniem się z powinności odbiorczych (np. śledzenia fabuły, konkretyzowania szkicu bohatera, weryfikowania swojej dotychczasowej postawy czy poglądu na świat) rzeczywistość tego drugiego, nieobecnego – autora. Kategoria podmiotu pozwala ująć lekturę jako działanie czy nawet współdziałanie autora i czytelnika w przestrzeni intymnej, poświadczonej wzruszeniem czy przeżyciem, niekiedy dodatkowo wzmacnianymi fizyczną bliskością, gdy obcuje się z rękopisem lub faksymile.

Antropologia literatury, a dokładniej rzecz ujmując, antropologia pisma skupia uwagę na materialnym wymiarze działań pisarskich – szczególnie w odniesieniu do dzienników, listów, autobiografii – jako świadectwach, „śladach”, „tropach” pozostawionych i utrwalonych przez autora na kartach papieru, w brulionach, zeszytach za pomocą różnych narzędzi pisarskich

Paweł Rodak : Między zapisem a literaturą: 65

Jeśli bowiem w samym tekście dziennika między jego konstrukcją (ze wszystkimi jej wyznacznikami) a tożsamością piszącej osoby istnieje daleko idący związek, który można ukazać jako »formę tekstualizacji własnego doświadczenia«, to w praktyce diarystycznej mamy zawsze konkretną osobę, której empiryczny i egzystencjalny charakter nie ulega wątpliwości. Dodatkowo potwierdzone to jest śladem, jaki pozostawia ona w materialności dziennika.

Trudno przesądzać o stopniu udziału wizualnych reprezentacji autora w budowaniu intymnej więzi między nim a czytelnikiem, tym bardziej, że dotyczą one przede wszystkim tekstów o dokumentarnym charakterze, rzadziej zaś pojawiają się w edycjach prozy fabularnej, tomów poetyckich czy dramatów. Niemniej, systematycznie umieszczane na skrzydełkach serii wierszy Zbigniewa Herberta (Wydawnictwo Dolnośląskie) kopie wybranych rękopisów, zdjęcie i faksymile podpisu Zygmunta Haupta na drugiej stronie zbioru Baskijski diabeł. Opowiadania i reportaże (Wydawnictwo Czytelnik) czy też kopie stron rękopisów sztuk Witkacego w Notach do dramatów (PIW) są konkretnymi przykładami – jednymi z wielu – nie tylko pomysłowości, skrupulatności roboty edytorskiej, ale również próbą przybliżenia materialnego obrazu człowieka drugiemu człowiekowi – nieobecnego autora czytelnikowi.

Kategoria podmiotu w dyskursie antropologicznym, również i tym odnoszącym się do literatury, ma charakter totalny w tym sensie, w jakim „człowiek jest miarą wszystkich rzeczy, istniejących, że istnieją, i nieistniejących, że nie istnieją” (słowa przypisywane Protagorasowi z Abdery). Spełnia ona zarazem bardziej użytkowe i mniej spektakularne funkcje. Przede wszystkim uwierzytelnia poszukiwanie informacji o kulturze i społeczeństwie przekazywane za pośrednictwem języka artystycznego oraz pozwala traktować literaturę jako swoisty dokument pozostawiony przez człowieka, świadectwo napięć między zuniwersalizowanymi dyspozycjami i kulturowymi regułami czy wzorami kultury (w znaczeniu nadanym przez R. Benedict) a „licencyjnością jednostkowych zachowań” (Kosowska 2003: 35). Jeśli mowa jest o sferze doznań i emocji, budujących życie wewnętrzne podmiotu, to otwiera się pole dla kategorii doświadczenia, bez którego wciąż pozostawałby on figurą zaprogramowaną dla wypełniania kolejnych tekstowych ról.

Bezdyskusyjnym jest fakt, że antropologię literatury przenika inkorporowana z różnych obszarów wiedzy humanistycznej idea człowieka jako podmiotu doświadczającego życia w wymiarze jednostkowym i wspólnotowym. Treść, zakres i stopień intensywności opisywanych w związku z tym doznań sensualnych poddawany jest weryfikacji przez uruchamianie kontekstu społeczno-kulturowego.

Michał Paweł Markowski : Antropologia, humanizm, interpretacja: 150

Kategoria doświadczenia pozwala […] ominąć skrajne bieguny uniwersalnych teorii i jednostkowego bełkotu i w tym sensie jest podstawową kategorią antropologiczną, która opisuje człowieka zanurzonego w życiu i starającego się o tym życiu powiedzieć coś innym po to, by inni mogli go zrozumieć. Jeśli zgodzimy się na to, że kategoria ta może służyć za sprawne narzędzie opisu życia, to powinniśmy także zgodzić się na to, że jest to zręczna kategoria literaturoznawcza […]

Wnioskować można z przytoczonych słów, że antropologia literatury bierze w pacht doświadczenie i czyni zeń ważną kategorię po to, by poniekąd rozproszyć to, co w utworze nierzeczywiste i „kłamie” rzeczywistości. Ostatecznie i fikcja literacka, i naduporządkowanie języka służącego opóźnionemu komunikowaniu traktowane być mogą jako znak doświadczenia – i tak zapewne się dzieje. Czyż zastosowane tropizmy mniej mówią o wyobrażeniu świata przez ich autora niż autobiografia tegoż? Można udzielić na to pytanie odpowiedzi twierdzącej, pamiętając jednak, że wiele zależy od umiejętności i wiedzy czytelnika, który – zabierając się za lekturę – ma mniej lub bardziej skrystalizowany obraz swojego doświadczenia, oddziałującego na sposób rozumienia, czytania utworu. Literatura nowoczesna (R. Nycz), tak jak sztuka nowoczesna scharakteryzowana przez José Ortegę y Gasseta (Dehumanizacja sztuki), skrywa oczywistości, prowokuje i domaga się od człowieka współudziału w jej ożywianiu. Zatem kategoria doświadczenia w antropologii literatury nie może być wyłącznie odnoszona do jednej strony dialogu – twórcy określonego tekstu, który z kolei jest artystycznym zapisem autorskiego doświadczenia – ale stanowić powinna wypadkową jego porozumienia z czytelnikiem. Mimo zgłaszanych wobec doświadczenia wątpliwości poznawczych jest ono poręczne w ustalaniu tego, co bezpośrednio odnosi się do codzienności ludzkiej egzystencji, poświadcza jej sensowność oraz zdolność (gotowość) podmiotu do wyrażania siebie i rzeczywistości, a w końcu pozwala uchwycić czynność percypowania świata za pomocą zmysłów. Ostatnia z wymienionych kwestii dotyczy złożonego związku między postrzeganiem tego, co wobec niego zewnętrzne, a mechanizmami formowania przez podmiot wiedzy o sobie i świecie zewnętrznym. Teresa Walas, referując zagadnienie doświadczenia za Mauricem Merleaue-Ponty (np. Proza świata. Eseje o mowie), podnosi problem dotyczący przekształcania się doświadczenia zmysłowego i „naiwnego” w doświadczenie egzystencjalne, przy czym istotną rolę odgrywają tu czynniki kulturotwórcze jak i indywidualne: „wrażliwość, charakter, osobliwość biografii, niekiedy także – jak w przypadku samej percepcji – dyspozycje o charakterze fizjologicznym, cielesnym; […]” (Walas, 2012: 276)

Antropologia literatury, korzystając z ustaleń Victora Turnera i Clifforda Geertza na temat doświadczenia, posługuje się nimi dla uchwycenia w utworze jednostkowego życia w jego dramatycznym uwikłaniu społeczno-kulturowym. Z jednej strony bowiem mówi się o zamykaniu człowieka w emocjonalno-uczuciowych, psychofizycznych, erotyczno-cielesnych systemach znaków, w praktykach i habitusach generowanych przez kulturę, z drugiej zaś ujawnia się w badanym przekazie literackim wszelkie mechanizmy wyzwalające z tej opresji, wychwytuje się przy użyciu kategorii doświadczenia szczeliny i pęknięcia w dyskursach narzucanych przez dysponentów wiedzy.

Według mnie kategoria doświadczenia nadaje procesowi badania literatury formę eksploracji stwarzanych językiem obszarów człowieczej empirii, a zatem codziennych, powszednich doznań sensualnych. Dotyczy to sposobu przekładania, możliwości reprezentacji czy mechanizmu „ujęzykowiania” antropologicznie zróżnicowanej pod względem stopnia wrażliwości na bodźce zewnętrzne smakowe, zapachowe, dotykowe, wzrokowe sfery zmysłowo-cielesnej na umysłową. Z perspektywy neuronauki percypowanie świata zewnętrznego – widzenie kształtów, słyszenie dźwięków, wyczuwanie zapachów odbywa się za pomocą ciała, którego czynnościami kieruje mózg, nieustannie stwarzający różne modele rzeczywistości. Literatura z powodu oczywistych ograniczeń związanych z medium druku, unieruchamiającym zmienność, płynność i dynamiczność doznań sensualnych, nadaje im postać oddziałujących na nasze zmysły figur językowo-stylistycznych, tropizmów. Za pomocą kategorii doświadczenia z tekstowego świata wydobywa się już nie ślad ludzkiej egzystencji, ale jej istotę – niepowtarzalność i jednostkowość ukonkretnioną w „czuciu i widzeniu” świata rzeczywistego.

Sądzę, że w odniesieniu do form dokumentarnych można mówić o prawdzie doświadczenia, które łączy w sobie ślad pozostawiony przez autora – w postaci duktu pisma, nośnika czy wyglądu zapisu z jego autokreacją diarystyczną, autobiograficzną, epistolarną. Wobec tego wybór literackiej konwencji, formy artystycznego wyrazu, strategii pisarskiej ma swoje dalsze konsekwencje antropologiczne. Mają zastosowanie do podmiotu doświadczającego konkretnego, zmysłowo-cielesnego człowieka, którego, organizowana pełnia istnienia i spowolniony czytelniczym wysiłkiem dramat stawania się, uzależnione są przynajmniej w pewnym stopniu od gotowości czytelnika do przeżycia i przejęcia się życiem Innego.

Doświadczenie o tyle jest – moim zdaniem – operatywną kategorią, o ile uwzględni się aspekt tożsamościowy jednostki i zbiorowości. Bez poczucia ciągłości istnienia i odrębności, a zarazem świadomości przynależenia do większej grupy, a więc elementów składających się na psychologicznie ujętą tożsamość żadne doświadczenie ujęte w język artystyczny nie może być wiarygodne. W kulturze współczesnej w większym stopniu niż dawniej za pomocą tożsamości człowiek manifestuje swoją niezależność lub też buduje więzi z wybraną przez siebie grupą.

W wypadku badań nad literaturą tożsamość to kategoria związana między innymi z intymnością i cielesnością. Istotne znaczenie dla jej budowania ma relacja między świadomością człowieka a jego ciałem, które podlega społeczno-kulturowej kontroli przez modelowanie określonych zachowań związanych z wzorcami kobiecości i męskości. W procesie budowania tożsamości – na poziomie systemu kulturowego, ale także w konkretnym akcie lektury – uczestniczy literatura, szczególnie jej autobiograficzna odmiana:

Ewa Rewers : Więźniowie transkulturowej wyobraźni: 47

Narracje tożsamościowe znalazły się zatem pomiędzy bardzo silnie zakorzenionym w tradycji dążeniem do przedstawiania życia jednostki jako zamkniętej, autoreferencjalnej, narracyjnej jedności oraz doświadczeniem jej otwarcia na nieuporządkowaną, nieciągłą, wielodyskursywną rzeczywistość. […] To ciało pozwala bowiem umieścić podmiot zarówno w przestrzeniach mentalnych, jak fizycznych, w czasie uniwersalnym i czasie bezpowrotnie upływającym, zakwestionować dystans dzielący podmiot od innych. […] Cielesność i seksualność jako źródła doświadczenia prowokowały skutecznie do przywrócenia wagi pożądającemu ciału i to nie tylko jako tematowi w sztuce.

Mimo że pojęcie płci kulturowej (gender) ma postać dyskursywną i wprost nie odnosi się do zjawisk sensualnych, to jednak za sprawą płci biologicznej (sex), antynomicznie dopełniającej jej znaczenie, wprowadza pośrednio do antropologii literatury treści związane z ciałem, seksualnością (queer studies), a także intymnością, która we współczesnej kulturze podlega daleko idącym przemianom. Zostawiając na boku dyskusję na temat wzajemnych relacji płci biologicznej i płci kulturowej, związków gender studies z ruchami feministycznymi, powiedzieć należy, że właśnie problem tożsamości podnoszony w pisarstwie kobiet (prozie fabularnej i krytyce), a także w prozie homoerotycznej (kobiecej i męskiej) zwraca uwagę na ciało, czyniąc z niego swoistą wartość, która w tekście zyskuje status metafory.

Ciało przekształcone w cielesność nie daje się sprowadzić do literacko-anatomicznego paradygmatu deskryptywnego o sile dystynktywnej, paradygmatu oddzielającego kobiecość od męskości. Za sprawą tak ujmowanej cielesności potwierdzona zostaje przede wszystkim potrzeba budowania tożsamości człowieka w procesie intymnej komunikacji między autorem a czytelnikiem: „Jakkolwiek by było, niewątpliwym wkładem feminizmu, dyskursu gejowskiego i lesbiańskiego w mówieniu o literaturze jest ten bezpośredni ton, to bezwstydne »piętno doświadczeń pod kołdrą« […]” (Iwasiów 1999: 54).

Hierarchiczne usytuowanie względem siebie omówionych tu kategorii sensualnych (podmiot – doświadczenie – tożsamość) nie ma charakteru bezwzględnego. Traktuję tę triadę jako przykład nie tyle kwestionowania, co rozwinięcia w antropologii literatury idei „człowieka tekstowego”. Zawiera ona opisujące ludzką egzystencję znaki sensualne zapożyczane z obszarów antropologii oraz znaki odnoszące się pośrednio do sfery ponadzmysłowej i niewyrażalnej.

Artykuły powiązane