Prus („Kartki z podróży”) – wzrok a racjonalizm

Spośród wszystkich zmysłowych rejestratorów świata Prus-publicysta zdecydowanie uprzywilejował wzrok. Patrzenie na rzeczywistość stało się w ten sposób u pisarza epistemologicznym fundamentem procesu twórczego. Ogromną rolę odegrało także w Prusowskich korespondencjach z podróży, gatunku, który autor szczególnie intensywnie uprawiał w latach siedemdziesiątych XIX wieku (wtedy to napisał m.in. kartki z podróży do Siedlec, Lublina, Puław, w Płockie i do Galicji).

Przyjętą przez Prusa w kartkach z podróży strategię pisarską dałoby się określić jako wnikliwy analityczny ogląd najrozmaitszych przestrzeni polskiej natury i kultury, prowadzony z punktu widzenia pozytywistycznego socjologa i utylitarysty, kogoś, kto usiłuje swoimi tekstami wpłynąć na współczesnych, poruszając ważkie kwestie społeczne. Posługując się zróżnicowanym rejestrem stylistycznym (od ujęć charakterystycznych dla obiektywnych rozpraw naukowych po kapitalne przykłady rubasznego humoru), Prus kształtował swoją twórczość publicystyczną zgodnie z pragmatyczno-utylitarnymi założeniami piśmiennictwa pozytywistycznego. Podróżnicze relacje Prusa spełniały przede wszystkim funkcję poznawczą; ich wymiar estetyczny przejawiał się śladowo.

Narrator Prusowskich kartek z podróży, upodobniony do profilu samego autora, objawiał się najczęściej jako wnikliwy podpatrywacz, który z prozaicznego wydarzenia potrafi wyciągnąć ważki poznawczo wniosek ogólny. To właśnie przenikliwy wzrok i umiejętność dogłębnego patrzenia na świat umożliwiły Prusowi ogarnięcie rozległych połaci kultury narodowej i obcej. Preferowany przezeń ogląd rzeczywistości – acz przybarwiony wielokrotnie subiektywnością piszącego – nabierał przecież najczęściej intersubiektywnych walorów poznawczych, przynosił wycinek rzetelnej, jasnej, zobiektywizowanej, roszczącej sobie prawo niemal do naukowości, wiedzy o kraju i jego mieszkańcach. W każdym przypadku za warunek przekazywania czytelnikom wiarygodnej i wartościowej informacji o danym miejscu pisarz uznawał bezpośredni, naoczny kontakt z nim. Kontakt taki, podstawa empirycznej epistemologii pozytywizmu, był dla pisarza warunkiem koniecznym dogłębnego poznawania rzeczywistości, umożliwiał nadto wyzbycie się fałszywych uprzedzeń i przesądów zniekształcających jej prawdziwy obraz. Relacjonując czytelnikom „Kuriera Codziennego” swoją zagraniczną podróż do Berlina, pisarz stwierdzał: „gdy człowiek nieco uważniejszy wyjedzie za granicę, otwiera szeroko usta. Nie tylko bowiem widzi rzeczy, o których mu nie wspominano w kraju, ale przekonywa się, że o owej zagranicy miał fałszywe wyobrażenie” (Prus 1950b: 171). Oczywiście, Prus nie traktował takiej postawy poznawczej jako biernej, ograniczającej się do chaotycznej i nieuporządkowanej percepcji zjawisk świata materialnego. W swojej twórczości publicystycznej starał się łączyć epistemologię doświadczenia zewnętrznego ze zdolnością do budowania racjonalnych konstrukcji myślowych, które najczęściej opierały się na zjawiskach zaobserwowanych.

Czujne i przenikliwe oko Prus-pozytywistycznego socjologa dostrzegało palące problemy społeczne we wszystkich, nawet najbardziej z pozoru błahych, faktach i wydarzeniach. W swojej twórczości reportażowej utrwalił on szczegółowe „fizjonomiczne” oblicze prowincji Królestwa Polskiego. Pod względem pokonywanych w wojażach odległości pisarz nie mógł się oczywiście nigdy równać z Sienkiewiczem, peregrynującym do Stanów Zjednoczonych i Afryki. Wszakże z równą troską jak nowoczesnemu Berlinowi, przypatrywał się na przykład Siedlcom, widząc w problemach trapiących to niewielkie miasto prowincjonalne metonimię ówczesnego życia polskiego.

Prus-podróżnik realizował te same pryncypia ideowe, które przyświecały mu na niwie twórczości felietonowej: chodziło o żmudne wypełnianie misji społecznej reformatora-organicznika wyczulonego na bolączki życia publicznego i zalecającego odpowiednie środki zaradcze. Umiejętność wnikliwego patrzenia na świat stała się dlań metodyczną podstawą warsztatu pisarskiego. W kartkach z podróży do Krakowa Prus sformułował bodaj najistotniejszą epistemiczną dyrektywę swojej twórczości, łączącą dyspozycje empiryczne z racjonalnymi: „nim zaczniesz sądzić, naucz się patrzeć i myśleć” (Prus 1950a: 181).

Jak przebiega Prusowe patrzenie na świat w kartkach z podróży? Otóż uderzającą jego cechą jest dążność do obiektywnego uchwycenia własności przedmiotu i jego powiązań z innymi przedmiotami. Prus unika intuitywnego spojrzenia właściwego artyście. Nie kontempluje piękna widoków natury organicznej albo nieorganicznej, pozostaje nieczuły na grę świateł i kolorów. Jako racjonalista o usposobieniu matematycznym poszukuje raczej porządku geometrycznego w świecie zjawiskowym, nastawia się na chwytanie kształtów. Patrzenie pisarza przenika duch systematyczności, brak twórcy zaś zdolności do percypowania walorów czysto plastycznych. W opisie Berlina skupia się na przykład na takich przedmiotach i relacjach:

Bolesław Prus : Kartki z podróży (Berlin): 203

Patrząc od mostu na zachód, mamy przed sobą prostą jak strzała, szeroką i długą ulicę. Składa się ona z trzech kawałków: placu Arsenałowego i placu Opery, które oba razem mają z 500 kroków długości, a kończą się konnym pomnikiem Fryderyka Wielkiego – i – ulicy Unter den Linden, która, długa na wiorstę, jest chyba półtora raza szersza od naszych Alei Jerozolimskich i wysadzona czterema rzędami lip niezbyt zresztą starych.

W innych miejscach korespondencji berlińskiej sięgał Prus po dane statystyczne, dotyczące na przykład przyrostu liczby ludności, jej podziału zawodowego itp. Wszystko to, z jednej strony, nadało kartkom z podróży cech rozprawki naukowej (o charakterze głównie socjologicznym), z drugiej zaś – wyraźnie ograniczało i tak nieliczne walory obrazowe tekstów. Patrzenie autora na Berlin jakby zatraciło wymiar sensualny, przekształcając się w rzeczowy, zobiektywizowany wywód, który notabene nie przysporzył korespondencjom popularności wśród czytelników „Kuriera” (podobno skarżyli się oni na nudę przy lekturze i na skutek ich protestów redaktor dziennika wymógł na autorze rezygnację z publikacji).

Zdecydowana większość Prusowych kartek z podróży po kraju i za granicę odznacza się względnie jednolitą poetyką. Ich rzeczowo-obiektywną tonację – przybarwioną wprawdzie dość często składnikami humorystycznymi – kształtowała narracja przedmiotowa, w której proces patrzenia na świat zasadniczo obywał się bez nasycenia emotywnego, przypominał bowiem lakoniczną rejestrację faktów, przynosił obraz jasny, pewny i obiektywny, nie skażony (podobnie jak to było u Kartezjusza) podmiotowym perspektywizmem. Wzrok podróżującego narratora, pozytywistycznego socjologa o niemal encyklopedycznych ambicjach poznawczych, urastał w tych tekstach do rangi zmysłu intersubiektywnego, jako że rejestrował przestrzenie w taki sposób, w jaki mogły się one objawiać każdemu przeciętnemu (typowemu) podmiotowi. Treści percypowane przez Prusowskiego narratora kartek z podróży dałoby się przy tym generalnie określić jako swoiście intelligibilne, poddane analitycznej racjonalizacji i poznawczym uogólnieniom, wyzbyte, jak zauważono, jakości ewidentnie subiektywnych.

Potwierdzeniem powyższej tendencji mogą być także kartki z podróży do Puław, miasta bliskiego Prusowi, które opisywał on beznamiętnie, z punktu widzenia obiektywnego socjologa, „nieczułego” na plastyczne walory oglądanych obiektów, skoncentrowanego za to na sprawozdawczo-rejestracyjnym opisie miejskich przestrzeni, uwzględniającego na przykład relacje i stosunki geometryczne. Narratorskie patrzenie na ogród Instytutu w Puławach odbywało się właściwie bez jakichkolwiek treści sensualnych:

Bolesław Prus : Kartki z podróży (Puławy): 33

Ogród ten podzielić można na trzy części. Górna rozciąga się na płaskowzgórzu puławskim, gdzie stoją: pałac, domek gotycki, Sybilla, oranżeria i pałacyk gościnny. Cześć dolna leży o 30 do 40 stóp poniżej płaskowzgórza i posiada jako godne uwagi szczegóły: ogród botaniczny, chińską altankę, łachę – rodzaj długiej sadzawki, która się ciągnie od wschodu na zachód prawie, tworząc południową granicę ogrodu i – pałac marynkowski. Część górna z dolną łączy się za pośrednictwem spadku, przykrego w jednych miejscach, łagodnego w innych, na którym leżą: tunel, inaczej angielskimi schodami zwany, pochyłe drogi i sztuczne groty.

Podobnie przedstawiał się Prusowi także widok Płocka, nie wywołujący w pisarzu w zasadzie żadnych wrażeń zmysłowo-estetycznych:

Bolesław Prus : Wisłą do Płocka: 68

Ulice […] niektóre wcale są długie, są wygodne, doskonale wybrukowane, czyste i przecinają się pod kątami prostymi. Chodniki asfaltowe dość szerokie i bez wybojów. Domy jakby świeżo odmalowane, najwyżej dwupiętrowe, zwykle jednopiętrowe albo parterowe. Ich rozmaita wielkość, struktura i barwa, ich czerwone dachówki, mnóstwo ogrodów i skwerów nadają miastu pozór wesołości i dobrobytu.

Charakterystyczne dla Prusa racjonalne patrzenie na świat we wczesnej twórczości publicystycznej potwierdzałoby niegdysiejszą supozycję Jana Bystronia, który podkreślał fakt, iż pisarzowi brakowało wyobraźni i wrażliwości plastycznej, i że wskutek tego opisywany przezeń świat był pozbawiony walorów obrazowych (Bystroń 1922: 6). Ten brak sensualnej wrażliwości pisarza na plastyczne walory natury – charakterystyczny zresztą dla całej twórczości Prusa – dostrzegał także Zygmunt Szweykowski, gdy stwierdzał:

Zygmunt Szweykowski : Twórczość Bolesława Prusa: 90

Opisów malarskich, samych dla siebie, lubowania się wyłącznie ze względów estetycznych w harmonii kształtów, barw, świateł, perspektyw u Prusa nie znajdziemy zupełnie. Subtelnych odmian kształtów Prus nie rozróżnia; na barwy jest w ogóle mało wrażliwy: występują one u niego z rzadka jako niemal martwe plamy, wyosobnione, nie zespalające się w całość.

Zmysłowa percepcja wrażeń odbieranych przed podmiot w procesie patrzenia na rzeczywistość nie stała się dominującą strategią epistemologiczną również w Prusowskich kartkach z podróży. Ich narrator zasadniczo realizuje strategię pisarską opozycyjną w stosunku do romantycznych relacji podróżniczych, poddanych estetyzacji, eksplorujących zjawiska egzotyczne, nastawionych na poetyzację opisów przyrody (Sztachelska 1997: 55). Suchy, lakoniczno-sprawozdawczy, nastawiony na skrupulatne i dokładne analizy danych statystycznych styl większości kartek z podróży Prusa obrazuje pewne paradoksalne zjawisko, uwidoczniające się zresztą w jego całym dorobku twórczym. Otóż pomimo deklarowanego wielokrotnie przywiązania do empirycznych sposobów poznawania świata, pisarz wykazywał szczególną predylekcję do rozumowania, do racjonalnych konstrukcji myślowych, a to z kolei wiązało się ściśle z zacieraniem się sensualnych jakości w obrazach świata, jakie Prus tworzył zarówno w publicystyce, jak i prozie artystycznej. Jego patrzenie na świat przypominało najczęściej patrzenie matematyka, który poszukuje w nim np. porządku figuratywnego i relacji opartych na matematyczno-fizycznych kategoriach: ilości, wielkości, kształtu, położenia i ruchu.

Artykuły powiązane