W twórczości Witkacego można zauważyć walkę z zapachami i fascynację zapachami. Zapachy odstręczają i przyciągają, gdyż najlepiej oddają inność: osoby, nacji, potrawy, kraju. Nad zapachami nie można zapanować, dlatego zapach i zdradza osobę, i zniewala. Ludzkość przedstawia Witkacy jako zbieraninę cuchnących osobników, gdyż człowiek zawsze wydziela nieprzyjemne zapachy. Tylko w 622 upadkach Bunga traktuje Witkacy perfumy jako atrybut dandysa – książę Nevermore pachnie „Californian Poppy” (Witkiewicz 1992a: 81), w późniejszych tekstach już żadna sztuczna nuta nie przesłania pierwotnego zapachu. Zapach ciała na chwilę można zmyć czy zniwelować wewnętrzną czystością, ale nie można się go pozbyć. Ktoś pachnie zachwycająco czy pociągająco tylko po to, by przyciągnąć ofiarę. Jeśli ofiara przeżyła rozkosz, to potem sama czuje obrzydzenie do siebie. Nikt w literaturze międzywojnia mocniej od Witkacego nie wyraził wstrętu do innej osoby, nikt nie posługiwał się tak wyrazistymi gestami odrzucenia. Im dłużej autor Czystej Formy spotykał się z niezrozumieniem, tym częściej wyrażał repulsję wobec krytyki i publiczności. Zaczął odmawiać odbiorcom prawa do honorowej dyskusji, gdyż wszelka krytyka zaczęła mu źle pachnieć. Dyskutował zatem z konieczności i nie bez wstrętu, wszędzie węsząc nieszlachetne zamiary. W Niemytych duszach zalecał innym, by dobrze szorowali swoje ciała, i sam się obsesyjnie szorował, jakby chciał zmyć zapach inności. W pismach o teatrze w 1926 r. pisał: „z pewnym obrzydzeniem do siebie kończę tę odpowiedź [lwowskim krytykom]. Lubię walkę na szpady, nawet na noże, ale nie na trujące gazy. O ile mogłem, starałem się tego środka nie używać, ale trudno czasem szpadą odbić smrodliwą chmurę” (Witkiewicz 1995a: 323). Zaproszony przez tygodnik „Wiek XX” nadmienia w ankiecie (1928) na tematy teatru przyszłości, że należy „unikać nudnych wykładów (…), a także »smrodu, smrodu« niektórych autorów” (Witkiewicz 1995b: 331). Witkacemu cuchnie człowiek sam w sobie, i cuchnie wszystko, ludzie i rzeczy, co straciło wewnętrzną organizację. Można więc mówić o zmysłowo odczuwanym zapachu, i o zapachu jako metaforze organizacji świata.
W prozie i dramatach im bardziej obca jest innym jakaś osoba, tym intensywniejszy zapach wydziela. Obcość jest wprost proporcjonalna do wstrętu. Żeby zbliżyć się do obcego: homoseksualisty czy Żydówki trzeba pokonać obrzydzenie. Witkacemu bliska jest prawdziwa obcość, gdyż zawsze widzi w niej szansę na indywidualność. Bohaterowie jego powieści muszą zatem przezwyciężyć wstręt, by zbliżyć się do innego. Witkacy traktuje wstręt jako literacki sprawdzian tolerancji. Gra stereotypami antysemickimi i homofobicznymi, by je odsłonić i wyśmiać. Taka gra ma jednak charakter ambiwalentny, gdyż pokazuje również somatyczne przyczyny odrzucenia. Niechęć zrodzoną ze wstrętu do obcego zapachu trudno opanować, można ją ukryć lub przeobrazić w chwilową fascynację. Ta niechęć pojawia się zawsze, gdy znika fascynacja innością. Genezypa fascynuje Tengier, genialny kompozytor, ale nie może on znieść zapachu jego ułomnego ciała. Kompozytor pożąda Zypcia i pożąda kobiet. Wabi muzyką, odstręcza zapachem i wyglądem.
Stanisław Ignacy Witkiewicz : Nienasycenie: 71
Przezwyciężenie wstrętu zakłada również przezwyciężenie niechęci do własnego ciała, do własnej zwierzęcości i oznacza zgodę na własne pożądanie. W innym łatwo zauważyć zwierzę kierujące się instynktami. Obrzydzenie nie tylko redukuje innego, ale i pozwala bez kulturowego kostiumu zobaczyć ludzkie zachowania. Genezyp patrzy ze wstrętem, jak Tengier wącha „szerokim, obrzydliwym nosem” obnażone ramię księżnej, gdyż również on sam za jakiś czas wąchać będzie (Witkiewicz 1992b: 42). Ustakompozytora pachną „surowym mięsem czy zwierzęcym pyskiem”. Tak pachnie pożądanie – pierwotnie, zwierzęco, nieodparcie. W zapachu ukryta jest pokusa zatracenia się i zniszczenia kulturowych zasad. Wobec takiej pokusy Genezyp chce uciec, „zwymiotować wszystko i kochać jakąś małą, swojską panienkę” (Witkiewicz 1992b: 64), ale uciec nie potrafi. Womitacja to częsty w utworach literackich gest oczyszczenia się (z) cielesności. Genezyp broni się również przed Tengierem poprzez potęgowanie wstrętu. Hiperbolizacja obrzydzenia to ulubiony chwyt Witkacego: „wstręt dusił Genezypa tak, jakby zwalało się na niego nigdy nie myte, śmierdzące, spocone cielsko wielkości całego domu” (Witkiewicz 1992b: 65). Antidotum w postaci hiperboli nie skutkuje, gdyż potęguje także obcość broniącego się przed pożądaniem. Im bardziej odpychają się obce sobie jednostki, tym większą czują do siebie sympatię, do równie samotnych, odrzuconych w swej inności monad. Stają się przecież do siebie podobne w swym indywidualnym, odrzucającym zapachu.
W twórczości Witkacego przezwyciężenie wstrętu do innego ciała nie prowadzi do najwyższej rozkoszy. Autor Szewców chce wymknąć się libertyńskiej blasfemii, która musi profanować, by się rozkoszować. Bohaterowie Witkacego osiągają rozkosz, gdy obcują z ciałem, które chwilowo nie pachnie sobą, lecz innym, niecielesnym zapachem. Zapomnienie o odorze flaków to najwyższa, metafizyczna przyjemność. Piękny zapach tożsamy jest z intelektualnym wyrafinowaniem i pięknym istnieniem. Wyrafinowany umysł i pachnące subtelnie ciało to idealne połączenie. Prymitywny rozum w cuchnącym cielsku to współczesna norma. Idealne połączenie ciała i myśli, ten wzorzec pięknie pachnącego świętego, uosabia – o paradoksie – Hela Bertz, Żydówka, bohaterka Pożegnania jesieni. Trzeba dodać, że harmonia zapachu i wyrafinowania duchowego nie jest dana na zawsze. Osiąga się tę harmonia w szczytowych chwilach życia. Hela powinna odrzucać Zypcia zapachem, gdyż reprezentuje obcość innej rasy. Witkacy parodiuje antysemicki stereotyp, by podkreślić, że duchowość niweczy wszelkie uprzedzenia:
Stanisław Ignacy Witkiewicz : Pożegnanie jesieni: 30
Hela wydaje się piękna nawet hrabiemu Łohojskiego, antysemicie i homoseksualiście (Witkiewicz 1992c: 127). Jakby nie dość było tych subwersji, bohaterka czuje obrzydzenie do własnego ciała, gdy rozmawia z katolickim księdzem Wyprztykiem. Czuje wewnątrz „wstrętne zbiorowisko komórek, ociekające wydzielinami gruczołów (…), krwawe, gorące, śmierdzące” (Witkiewicz 1992c: 78).
Witkacy widzi zależność między jakością życia umysłowego a czystością ciała. Przywiązuje niezwykłą wagę do higieny, której głównym celem jest wyeliminowania przykrego zapachu. We fragmencie O brudzie (część Narkotyków) podaje precyzyjne opisy eliminacji przykrych zapachów ciała (Witkiewicz 1993: 132-136). U Witkacego uporczywe usuwanie zapachu wynika z odczucia wstrętu do ciała w ogóle, i do chaosu wewnętrznego. Brud ciała i umysłu uważał Witkacy za przypadłość Polski międzywojennej. Walce z nieprzyjemnym zapachem ciał i umysłów poświęcił Niemyte dusze.
W Pożegnaniu jesieni, Nienasyceniu, Gyubalu Wahazarze i w Szewcach odrażający zapach wydziela gnijąca rzeczywistość, ponieważ społeczność, w której umiera życie duchowe, cuchnie. Ten gnilny zapach, te „śmierdzące ploty”, tę „ostrą śmierdziączkę” (Witkiewicz 1992b: 390) odczuwają tylko jednostki wyczulone na degradację kultury. „Nieznacznie, podstępnie, ciemne potęgi, gnilne bakterie społeczne rozgnilały życie pod pozorami tężyzny, dobrego płytkiego chesternowskiego humorku i radości z życia.” (Witkiewicz 1992b: 407) Smród to obsesja czystych intelektualnie bohaterów. Cuchnie wszystko, ludzie i rzeczy, pozbawione wewnętrznej organizacji. Już w 622 upadkach Bunga opisał Witkacy gnicie jako efekt utraty porządku wewnętrznego: „Rozkładał się [książę Nevermore] w oczach w miarę słów Bunga. […] Robiło to wrażenie, jakby jakieś piękne, jędrne ciało zamieniło się nagle w kupę płynnej zgnilizny” (Witkiewicz 1992a: 46). Szczególnie nieprzyjemną woń ma lęk przed duchową dyscypliną, również przejawiający się w słowie. Szczere wypowiedzi dowodzące wewnętrznego bezładu również mogą cuchnąć: „Panie Rypmann: bądź pan trochę mniej szczery. Nie psuj tu i tak już zgniłego powietrza”, przywołuje Rypmanna do porządku Morbidetto w Gyubalu Wahazarze, czyli Na przełęczach BEZSENSU (Witkiewicz 1998: 256).
Za absurd uważał Witkacy wprowadzanie do organizmu cuchnących substancji, np. nikotyny, która degeneruje najpierw ciało, a potem intelekt i wolę. Po papierosie „każda komórka zdaje się być oblepiona wstrętnym, śmierdzącym sosem” (Witkiewicz 1993: 39). Pisał ze wstrętem o zażywaniu cuchnących substancji i nie przestawał ich zażywać.
Witkacy poświęcił cały utwór odrażającemu, cuchnącemu gniciu społeczeństwa – Szewców. W tym dramacie cuchnie właściwie wszystko: ciała, rządy, myśli, rzeczy, formy rządów, formy myśli, nawet męka „smrodliwa w beznadziei swej” (Witkiewicz 2004: 305). Najmocniej powszechne gnicie wyrażają monologi Sajetana, która umiera i umrzeć nie może:
Stanisław Ignacy Witkiewicz : Szewcy: 305
Po raz pierwszy właśnie w Szewcach Witkacy chce totalnie oddziaływać na zmysły widzów, a nie wywierać na nich wpływ formą dzieła. Sztuka ma budzić wstręt, niesmak i wymioty, a nie metafizyczną dziwność, ma zniszczyć dobry smak, dobre samopoczucie, a nie tylko psychologiczne przyzwyczajenia.
Stanisław Ignacy Witkiewicz : Szewcy: 313
Na określenie powszechnego smrodu i gnicia stworzył Witkacy neologizm – „Chrać to tyle, co zalać coś innym czymś bardzo śmierdzącym. A jako rzeczownik funguje jako śmierdząca flegma ludzi kompromisu – demokratów na przykład: ta chrać, tą chracią, tej chraci i tak dalej” (Witkiewicz 2004: 384). Można zatem powiedzieć, że Witkacy chra na współczesną cywilizację, bo ta cywilizacja to chrać.
Źródła
Źródła
- Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Mała pigułeczka dla lwowskich »wrogów«” (1926)l cyt. za tegoż: „Teatr i inne pisma o teatrze”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1995a, cyt. na s. 323.
- Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Narkotyki – Alkohol – Kokaina – Peyotl – Morfina – Eter + Appendix” (1932); cyt. za tegoż: „Dzieła zebrane” t. XII: „Narkotyki. Niemyte dusze”, oprac. Anna Micińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1993, cytaty. na s. 39.
- Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Nienasycenie” (1930); cyt. za tegoż: „Dzieła zebrane” t. III: „Nienasycenie” ”, oprac. Janusz Degler i Lech Sokół, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1992b, cytaty na s. 42, 64, 65, 71, 390, 407.
- Stanisław Ignacy Witkiewicz; „O przyszłość teatru. Wstęp ogólny” (1927); cyt. za tegoż: „Teatr i inne pisma o teatrze”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1995a, cyt. na s. 331.
- Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Pożegnanie jesieni” (1927); cyt. za tegoż: „Dzieła zebrane” t. II: „Pożegnanie jesieni” ”, oprac. Anna Micińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1992c, cytaty na s. 30, 78, 127.
- Stanisław Ignacy Witkiewicz; „622 upadki Bunga czyli Demoniczna kobieta” (1972); cyt. za tegoż: „Dzieła zebrane” t. I: „622 upadki Bunga czyli Demoniczna kobieta”, oprac. Anna Micińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1992a, cytaty na s. 46, 81.
- Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Szewcy” (1948); cyt. za tegoż „Dzieła zebrane” t. VIII: „Dramaty III”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1996, cyt. na s. 305, 313, 384.
Opracowania
- Błoński Jan; „Witkacy na zawsze”; Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000.
- Bocheński Tomasz; „Sztuka i mistyfikacja. Powieści Stanisława Ignacego Witkiewicza”; Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 1994.
- Bocheński Tomasz; „Czarny humor w twórczości Witkacego, Gombrowicza, Schulza. Lata trzydzieste”; Universitas, Kraków 2005.
- Bocheński Tomasz; „Witkacy i reszta świata”; Officyna, Łódź 2010.
- Bolecki Włodzimierz; „Szaleństwo ludzi zdrowych czyli ładne samobójstwo”. „Wstęp”; w: Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Pożegnanie jesieni”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1997.
- Degler Janusz; „Witkacego portret wielokrotny. Szkice i materiały do bibliografii (1918-1939)”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009.
- Gerould Daniel C.; „Stanisław Ignacy Witkiewicz jako pisarz”; przeł. Jacek Sieradzki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1981.
- Micińska Anna; „Istnienie poszczególne: Stanisław Ignacy Witkiewicz”; Ossolineum, Wrocław 2003.
- Puzyna Konstanty; „Witkacy”; Errata, Warszawa 1999.
- Sokół Lech; „Groteska w teatrze Stanisława Ignacego Witkiewicza”; Ossolineum, Wrocław 1973.
- Sztaba Wojciech; „Gra ze sztuką. O twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza”; Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982.
Artykuły powiązane
- Grądziel-Wójcik, Joanna – Peiper – węch
- Bugajski, Marian – Psychofizjologiczne aspekty percepcji woni
- Bugajski, Marian – Klasyfikacja zapachów i słownictwa olfaktorycznego
- Bugajski, Marian – Zmiany w polu semantycznym zapachów
- Marzec, Grzegorz – Orzeszkowa – zapach w „Nad Niemnem”
- Marzec, Grzegorz – Sienkiewicz – zapach w „Quo vadis”
- Marzec, Grzegorz – Pozytywizm – zapach