Witkacy – smak

Warunkiem odczuć głębszych jest przezwyciężenie pierwszych smakowych wrażeń. Smak podobnie jak inne zmysły traktuje Witkacy głównie jako elementy odczuć duchowych. Najlepiej smakowe odczucia uzmysławiają fantastyczne potrawy wymienione w powieściach i opisy zażywania peyotlu. Peyotl ma smak odrzucający, dlatego być może przynosi intensywne odczucia wewnętrzne: „ekstrakt peyotlowy jest czarno-brunatno-zielony jak asfalt zmięszany z gęsimi ekskrementami i ma smak wstrętny: gorzki, ostry i przy tym rzygliwy” (Witkiewicz 1993: 83). Koncept opisywania fantastycznych potraw wziął Witkacy z powieści Leona Chwistka Kardynał Poniflet. W przeciwieństwie do potraw znanych potrawy fantastyczne smakują dziwnością. Wymyślone menu pokazuje niezwykłą inwencję człowieka, który szuka coraz wymyślniejszych smaków. Fantastyczne menu odpowiada w utworach Witkacemu coraz bardziej szalonej sztuce współczesnej. Wyrafinowane jednostki cierpiące na nienasycenie formą poszukują coraz bardziej niezwykłych doznań, również smakowych. Witkacy oczywiście tylko rozwija przekonanie znane od dawna w sztuce kulinarnej, że najbardziej pożądane są potrawy z rzadko spotykanych ingrediencji i ze składników, które wywołują pierwotny lęk czy wstręt (ryb trujących, cuchnących grzybów, zepsutych jaj etc.). W menu Witkacowskim taką rolę pełni np. „marchewka à la Tripolini na specjalnym masełku zrobionym z pewnych wydzielin nosorożca” albo „zupa z czerwonych marmontijów i pasztet à la Trémouille z wątróbek gandyjskich trywutów, zaprawionych sosem samego Waterbrooka” (Witkiewicz 1992a: 40, 46).

Jedzenie fantastycznych potraw ma pobudzić siły życiowe, przede wszystkim jednak erotyczne. Niezwykle menu to silny afrodyzjak potrzebny jednostkom, które tracą siły twórcze. Przeciwne znaczenie ma zapijanie nienasycenia artystycznego. Twórca, który nie potrafi stworzyć dzieła, które byłoby jednością elementów, chce zmyć się nasycić czymkolwiek. Pembrok w Niepodległości trójkątów niezdolny do zrobienia „perwersyjnej harmonii” każe Boyowi „rozgnieść sto pięćdziesiąt «lime’ów» i rozkwasić trzy kilo lodu”. Zapowiada – „będę pił jak smok” (Witkiewicz 1998: 66).

Kiedy jednostka pozna wyrafinowany smak dziwnych potraw, może smakować dziwne wnętrze innej jednostki. Nic dziwnego, że bohaterowie Jedynego wyjścia Hela Betz i Kuba Prepudrech nasyceni oryginalnymi afrodyzjakami „szaleją jak para skorpionów”, jedenaście razy w ciągu jednej nocy (Witkiewicz 1992a: 46). Smak afrodyzjaku jednak działa podstępnie, gdyż czyni jednostkę niewolnikiem pożądania i wyczerpuje siły, które można wyzyskać w twórczości albo działalności intelektualnej. Taki mentalny upadek przeżywają Hela i Atanazy:

Stanisław Ignacy Witkiewicz : Pożegnanie jesieni: 348

[…] spoceni, rozpaleni, przesyceni pieprznymi tropikalnymi potrawami, nieprzytomni z nieustającej żądzy i wyczerpania, które chcieli oszukać coraz to nowymi pomysłami, tonęli w nieprawdopodobnej sadystyczno-masochistycznej lubieży.

Afrodyzjaki prowadzą do upadku, gdyż w efekcie wiodą do nienasycenia doznaniami zmysłowymi, a nie do nienasycenia formą, do potęgowania odczuć cielesnych, a nie – dziwności istnienia. Dla Witkacego smakować istnienie oznacza smakować dziwność istnienia. Smak, podobnie jak inne odczucia zmysłowe, Witkacy intelektualizuje, dlatego wszelkie sztuczne środki traktuje jako dowód intelektualnej przede wszystkim słabości i afrodyzjaki przeciwstawia sztucznym rajom. Używanie afrodyzjaków, prowadzące jedynie do odczuć bebechowych, świadczy o upadku mężczyzny. Bungo, który czuje się „pozbawionym charakteru i mocy flakiem”, myśli o johimbinie i mizalenie (nazwa fantastyczna) (Witkiewicz 1992b: 201). Intensyfikacja odczuć zmysłowej rzeczywistości, przede wszystkim odczuć smakowych i wzrokowych i termicznych, prowadzić może do szaleństwa, zwanego przez Witkacego „bzikiem tropikalnym” „Bzik tropikalny jest faktyczną groźną chorobą nerwów w tropikach, powstającą pod wpływem szalonej temperatury (…), następnie pod wpływem pieprznych potraw, alkoholu i ciągłego widoku nagich czarnych ciał” (Witkiewicz 1996a: 269).

W utworach Witkacego odpychający smak ma codzienność oraz sama ludzkość żyjącą jedynie przyziemnymi sprawami. Najwstrętniejszy smak mają ludzkie pępki, bo w nich kumuluje się brud ciała. W Nowym Wyzwoleniu król Ryszard III, który nie może uczestniczyć w realnym życiu, dręczony jest przez oglądanie i poniekąd smakowanie banalnej codzienności: „Codziennie widzieć te wasze ohydne dramaty, oglądać wyprute psychiczne bebechy wraz z ich zawartością, patrzeć na metafizyczne pępki, nadziane na patyczki i sprzedawane jako kandyzowane owoce!” (Witkiewicz 1996b: 341) Mechaniczne, bezmyślne jednostki charakteryzuje także odpychający smak, gdyż ich ciała ujawniają wewnętrzny rozkład. Wstręt do człowieka – automatu odczuwa prawdziwa metafizyczna jednostka, np. Ryszard III: „To ścierwo, nie człowiek [o Florestanie]. To bezduszny automat, a nie mężczyzna. To jadowita ślina, wypluta przez wasze zgniłe społeczeństwo!” (Witkiewicz 1996b: 353).

Jednostka doskonała nie pachnie odrażająco, automat odrzuca odorem – to paradoks Witkacego. Ponieważ ciało w ogóle nie wydziela przyjemnego zapachu, również krew cuchnie. Picie to technika dręczenia, która przeobraża ofiarę w mumię, a z oprawcy czyni monstrum. Nie można się wystarczająco wzmocnić krwią bezdusznej ofiary. Tylko krew artysty czy filozofa może wzmocnić oprawcę. Dlatego prawdziwym wampirem w twórczości Witkacego jest społeczeństwo, które wzrasta w siłę, pozbawiając mocy wybitne jednostki. Wyrazem bezsilnego, daremnego w istocie dręczenia jest picie krwi przez słomkę (bądź rurkę), akt wyrafinowanego torturowania zastępujący tak potrzebny przepływ myśli. Dodajmy, że lepiej być mumią niż osobnikiem cuchnącym krwią z bebechów…

W Pragmatystach mumia wspomina z melancholią chwilę, gdy straciła odczucie codzienności: „A pamiętasz [do Plasfodora] tę noc, kiedy w cieniu Ping-Fangów uwiodłeś mnie w małym bambusowym domku i wypiłeś mi ostatni łyk krwi przez słomkę z suszonej trawy Wu?” (Witkiewicz 1996c: 187). W Szewcach opisał Witkacy wampiryzm rozkładających się „wampirów”, w żyłach bohaterów krąży bowiem cuchnąca substancja – krew, dowód ich mentalnego upadku. Nawet czeladnicy, ludzie prości, nie wiedzą, że ich siła jest pozorna: „Słyszę w sobie dziwny śpiew, /To tak śpiewa nasza krew. /Chamska dzika i śmierdząca, / Ale za to tak gorąca,/ Że jej wszystko, ach przebaczą, / Jeszcze po niej, ach, zapłaczą!” (Witkiewicz 2004: 360). Odór nie myli – czeladnicy niczego nie odnowią. Ich przedstawiciel – Sajetan dobrze wie, że próżno szukać krwi odnawiającej: „Jestem jak pluskwa opita zamiast żywą krwią burżujską mieszaniną soku malinowego idejek i witryoleju codziennego kłamstwa” (Witkiewicz 2004: 361). W Szewcach kpi sobie Witkacy z ideologicznych frazesów propagandy komunistycznej przedstawiających „burżuazyjnych krwiopijców”. „Robotnicza krew” już nie uzdrawia i nie sprawia przyjemności. Tylko sadystyczna księżna Ticondera roi sobie, że zapanuje nad wszystkimi samcami, dzięki „kulinarnej” bezwzględności: „Chciałabym mękę waszej [czeladników] pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama – o ile to możliwe w ogóle – i przemieniać na moje idejki […]”; „Będę jadła móżdżek pański [Scutvy’ego] posypaną bułeczką najwyrafinowańszej męki” (Witkiewicz 2004: 323, 365).

Odrażający smak ludzkości nie przeszkadza tzw. nowym ludziom, czyli zmechanizowanym albo cynicznym osobnikom, którzy niewiele czują. W Pannie Tutli-Putli milionerzy wyśpiewują pieśń o nowym kanibalizmie: „Dla nas ludzkość się wyrzyna, /Na nas pracują raby, /My ludzkość powoli jemy, /Jak zdechłą rybę kraby (…)” (Witkiewicz 1996d: 367).

Źródła

Źródła

  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Bzik tropikalny” (1962); cyt. za tegoż „Dzieła zebrane” t. V: „Dramaty I”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1996a, cyt. na s. 269.
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Narkotyki – Alkohol – Kokaina – Peyotl – Morfina – Eter + Appendix” (1932); cyt. za tegoż: „Dzieła zebrane” t. XII: „Narkotyki. Niemyte dusze”, oprac. Anna Micińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1993, cytaty. na s. 83.
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Niepodległość trójkątów” (1962); cyt. za tegoż „Dzieła zebrane” t. VI: „Dramaty II”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1998, cyt. na s. 66.
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Nowe wyzwolenie” (1922); cyt. za tegoż „Dzieła zebrane” t. V: „Dramaty I”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1996d, cyt. na s. 341, 353.
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Panna Tutli-Putli” (1974); cyt. za tegoż „Dzieła zebrane” t. VIII: „Dramaty III”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1996b, cyt. na s. 367.
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Pragmatyści” (1920); cyt. za tegoż „Dzieła zebrane” t. V: „Dramaty I”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1996c, cyt. na s. 187.
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Pożegnanie jesieni” (1927); cyt. za tegoż: „Dzieła zebrane” t. II: „Pożegnanie jesieni” ”, oprac. Anna Micińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1992a, cytaty na s 40,46, 348.
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „622 upadki Bunga czyli Demoniczna kobieta” (1972); cyt. za tegoż: „Dzieła zebrane” t. I: „622 upadki Bunga czyli Demoniczna kobieta”, oprac. Anna Micińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1992b, cyt. na s. 201
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz; „Szewcy” (1948); cyt. za tegoż „Dzieła zebrane” t. VIII: „Dramaty III”, oprac. Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1996e, cyt. na s. 323, 360, 361, 365.

Opracowania

  • Błoński Jan; „Witkacy na zawsze”; Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000.
  • Bocheński Tomasz; „Sztuka i mistyfikacja. Powieści Stanisława Ignacego Witkiewicza”; Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 1994.
  • Bocheński Tomasz; „Czarny humor w twórczości Witkacego, Gombrowicza, Schulza. Lata trzydzieste”; Universitas, Kraków 2005.
  • Bocheński Tomasz; „Witkacy i reszta świata”; Officyna, Łódź 2010.
  • Bolecki Włodzimierz; „Szaleństwo ludzi zdrowych czyli ładne samobójstwo”. „Wstęp”; w: Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Pożegnanie jesieni”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1997.
  • Degler Janusz; „Witkacego portret wielokrotny. Szkice i materiały do bibliografii (1918-1939)”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009.
  • Gerould Daniel C.; „Stanisław Ignacy Witkiewicz jako pisarz”; przeł. Jacek Sieradzki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1981.
  • Micińska Anna; „Istnienie poszczególne: Stanisław Ignacy Witkiewicz”; Ossolineum, Wrocław 2003.
  • Puzyna Konstanty; „Witkacy”; Errata, Warszawa 1999.
  • Sokół Lech; „Groteska w teatrze Stanisława Ignacego Witkiewicza”; Ossolineum, Wrocław 1973.
  • Sztaba Wojciech; „Gra ze sztuką. O twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza”; Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982.

Artykuły powiązane