Tetmajer (poezja) – cisza jako kategoria i wartość

Wartościowana dodatnio, mająca znaczenie wręcz mistyczne cisza jest ważnym i stałym motywem całej poezji Tetmajera. W niezliczonych jego wierszach opisywane jest doznawanie ciszy jako przeżycie zmysłowe a zarazem doświadczenie duchowe. Najczęściej to góry, Ciche, mistyczne Tatry…, wołają w swoją głąb ludzką duszę:
Kazimierz Tetmajer : Ciche, mistyczne Tatry: [brak strony] Ciche, mistyczne Tatry…, owe wieczne głusze Zimowych, śnieżnych pustyń, (…)
Wszędzie tam, gdzie jest „Cicho i pusto…” (Tetmajer 1980: 118), gdzie panuje „Cichy wieczorny mrok” (Tetmajer 1980: 273), niezależnie od tego, czy jest to pejzaż foniczny morza, gór, nieokreślonych otwartych, przestrzeni w różnych porach roku i dnia, zwłaszcza o zmierzchu, czy w nocy, w ciszy możliwe jest doznanie transcendencji. (Podraza-Kwiatkowska 2003). „ Cicho i wolno…” (Tetmajer 1980: 263), jak w pierwszym utworze Tetmajera z cyklu Zamyślenia, kieruje się ludzka myśl w ciche i puste przestrzenie – rzeczywiste i wewnętrzne, duchowe. Akcentowane jest silne i dodatnie nacechowanie emocjonalne tego rodzaju doznań podmiotu, jak w wierszu z incipitem Kocham cię, nocy cicha…, gdzie padają słowa „Kocham cię, ciszo chmurna i posępna”. (Tetmajer 1980: 56) Tetmajerowska cisza pozwala na percepcję pozytywnie waloryzowanych dźwięków natury, których odbiór jest możliwy tylko przy skupieniu uwagi, gdy inne bodźce nie rozpraszają podmiotu postrzeżeń. Cisza natury ukazywana jest w tej poezji w opozycji do negatywnie nacechowanych w całej jego twórczości odgłosów zbiorowości ludzkiej. Wszystko to, co piękne rozgrywa się u Tetmajera „Z daleka od ludzkiego zgiełku i mrowiska”, jak w utworze Na wiosnę (Tetmajer 1980: 747), co jest jedynie bardziej intensywnym wariantem postawy pozostałych poetów młodopolskich, którzy przenoszą spokój samotnej kontemplacji pejzażu ponad wielość chaotycznych wrażeń, jakich dostarczają skupiska ludzkie. Warto przywołać choćby, pochodzący z tomu Krzak dzikiej róży Jana Kasprowicza cykl pięciu wierszy zatytułowany Cisza wieczorna, w którym upersonifikowanej ciszy gór towarzyszą dodatnio nacechowane wrażenia pochodzące od innych zmysłów:
Jan Kasprowicz : Cisza wieczorna: 85 Rozmiłowana, roztęskniona, Hen! od wieczornej idzie zorzy Zamykać Tatry w swe ramiona. Przed nią zawiewa oddech boży: Wonie jedliczne i świerkowe Ze swych lesistych wstają łoży.
Tetmajer najchętniej stosuje oczywisty zdawałoby się wariant ewokowania ciszy, który powszechnie występuje również w całej poezji XX wieku. Jak pisze Zofia Zarębianka:
Zofia Zarębianka : Oblicza ciszy w poezji polskiej dwudziestego wieku na wybranych przykładach: [brak strony] Stosunkowo najczęściej spotykany, i zarazem najprostszy, przypadek wywoływania efektu ciszy w wierszu polega, jak się wydaje, na operowaniu samym słowem „cisza” oraz wyrazami bliskoznacznymi (…). Często też metodzie przywoływania ciszy poprzez jej nazwanie towarzyszy takie ukształtowanie brzmieniowe tekstu, które poprzez powtarzalność rytmiczną, rymy lub instrumentację głoskową (ewentualnie wszystkie wymienione czynniki łącznie) wytwarza nastrój wyciszenia, zamyślenia czy – niekiedy – wprowadza element kontemplatywny oraz medytacyjny, jednym słowem – ustanawia ciszę.
Najbardziej znamienne dla samego Tetmajera jest powtarzające się w jego twórczości umieszczanie ciszy w triadzie odbieranych sensualnie wrażeń a zarazem wartości, które stanowią Cisza, Światło i Przestrzeń – związane ze sferą natury a przez samego poetę najczęściej utożsamiane z górami: „Ciszy! Przestrzeni! Światło! O ty święta/ ojczyzno ducha! – czytamy w poemacie Na szczycie z cyklu W pustce (Tetmajer 1980: 538). Wszystkie trzy kategorie Tetmajer ukazuje jako doświadczane sensualnie a równocześnie nie dające się ogarnąć za pomocą zmysłów i przekraczające ludzkie możliwości poznawcze. Tak jest na przykład w poemacie Qui amant.. (Którzy kochają), w którym na wstępie podmiot performatywnie stwarza warunki zaistnienia pożądanego doznania: „Ucisz się ziemio… niech mi nic nie zmąca/ tego snu duszy”. (Tetmajer 1980: 643)
Kazimierz Tetmajer : Qui amant: 651 Ciszo! Przestrzeni! Światło! O wy święte miłości duszy mej, nieogarnięte, nieokrężone żadną zmysłów siłą
W całym cyklu Qui amant… realizowana jest znamienna dla poety technika łączenia wrażeń wzrokowych i słuchowych:
Kazimierz Tetmajer : Qui amant: 663 Na niebie gwiazdy: Las ciszą objęty stoi milczący, ciemny i zaklęty, ni jeden powiew wiatru go nie trąca.
przy czym sygnalizowany jest podmiotowy aspekt obu aktywności zmysłowych: „Pod ciszą kamienną granitów: słucham, patrzę…” (Tetmajer 1980: 664) Tetmajer absolutyzuje ciszę jako zjawisko niewyrażalne, nie dające się ogarnąć w poznaniu zmysłowym, dostępne w pełni nie słuchowi a jedynie duszy. Cisza staje się kategorią, która urasta do rangi wyjątkowej wartości o charakterze ponadzmysłowym. Inne znamienne dla Tetmajera i całej poezji młodopolskiej zjawisko to włączanie ciszy w ujęcia synestezyjne, jak w wierszu z cyklu Preludia z serii drugiej: „Lubię więdnące kwiaty, pełne bladej ciszy” (Tetmajer 1980: 299). Nadrzędna idea przekładu muzyki na słowo poetyckie powoduje, że „jednym z najczęściej wykorzystywanych w cyklu jest pole semantyczne »ciszy» czy »milczenia»”.” (Zabawa 2003: 109) W wierszu XXXII Preludiów muzyczność monotonnych dźwięków i szumów może być odbierana z oddali dzięki panującej dookoła ciszy:
Kazimierz Tetmajer : Preludia: 301 W wieczorną ciszę z daleka słyszę szumiące cicho rzeki; myśli me z wolna, sennie kołysze szum cichy i daleki
Cisza dominuje nad innymi kategoriami sensualnymi w dwóch sonetach zatytułowanych W Kościeliskach w nocy:
Kazimierz Tetmajer : W Kościeliskach w nocy: 372 Cisza. Noc. Nad zaćmioną doliną Kościelisk idą z gór lasem zrosłych, z upłazów i jarów tajemnicze milczenia w mgławicach oparów wznoszących się po cichu z wodnych oparzelisk.
W drugim z nich podmiot daje wyraz emocjom, które wywołuje nocna cisza w bezludnej dolinie tatrzańskiej:
Kazimierz Tetmajer : W Kościeliskach w nocy: 373 Jaka cisza! Jak dziwnie wyglądają drzewa – – jaki dziwny szum wody – – coś, co niepokoi, snuje się po dolinie, wśród gęstwin się roi lęk ciche mgły swych skrzydeł w powietrzu rozwiewa…
Cisza i milczenie sygnalizowane są również w poezji Tetmajera za pomocą znaków interpunkcyjnych, którymi są wielokropki i podwójne pauzy, jak w wierszu Senne marzenie:
Kazimierz Tetmajer : Senne marzenie: [brak strony] Cicho – żaden wiatru wiew nie zamąca ciszy fal – – srebrnopiórych stada mew odleciały kędyś w dal…
Podwójne pauzy i wielokropki tak znamienne dla całej epoki nie chronią przed wielosłowiem. Milczenie, nazywane i sugerowane, rzadko znajduje odpowiednik w dyscyplinie słowa poetyckiego. Tetmajer nie współtworzy młodopolskiej „kultury małomównej” a do anegdoty przeszła jego rozgadana postać Głuszy z dramatu Zawisza Czarny (Antoniuk 2006). Milczenie jest u Tetmajera częściej postulowane niż realizowane, stanowi przedmiot tęsknoty, ale nie może się urzeczywistnić. Jest potrzebne, by w ciszy przemówić mogło ludzkie wnętrze (a mówiąc językiem Tetmajera – ludzka dusza). W cyklu sonetów W milczeniu potraktowana jako absolut tytułowa kategoria jest przeciwstawiona temu, co ziemskie i przemijające:
Kazimierz Tetmajer : W milczeniu: 543 Milczenie, szafirowe niebiosów Milczenie, rozrzucone na letnich mgieł błękitny zwiew, rozpłynione falami w szumie górskich drzew, roztopione złociście na halne zielenie: (…) Dusza ludzka, goryczy pełna, pełna krwi, (…) Pod twoim szafirowym, Milczenie, ogromem jest jak dziecko z rodzinnych odepchnięte drzwi, które tęskni za swoim utraconym domem.
W ukazującym nocny pejzaż tatrzański wierszu W pustce doznanie ciszy ma kluczowe znaczenie: „Ciche leżą kamienie pod skał ciemnym murem, (…) Cicho… W złomach jezioro czarne i zlodniałe;” (Tetmajer 1980:495)
Kazimierz Tetmajer : W pustce: [brak strony] taka głusza, że słychać szelest kropel z śniegu sączących się w toń wodną
Interpretator wskazuje na ścisły związek ciszy i subtelnych doznań słuchowych:
Paweł Próchniak : W pustce: 48 Ustanowiona zostaje w ten sposób – za sprawą brzmieniowych nawiązań i uzgodnień – subtelna korespondencja między ciszą i skrytym w niej szelestem. Głuszę ciszy przełamuje – równocześnie, w porządku tekstu: podejmując jej foniczną wartość – szmer kropel. To paradoksalna sytuacja. Oto w ciszy, w absolutnej, kojarzącej się z głuchotą głuszy – słychać coś, czego poza ciszą nie słychać. Pojawia się foniczny ślad, „szept” tego, co skrywa się w głębi.
Utwór zamyka nawiązująca do Stepów akermańskich puenta „Zasłuchałem się w przestrzeń… Idźmy… „Nikt nie woła…” (Tetmajer 1980: 495) Sonet Mickiewicza stanowił dla młodopolskiego poety najdoskonalszy wzór takiego ukształtowania pejzażu fonicznego, w którym motyw nasłuchiwania w ciszy staje się znaczący. W innym tatrzańskim utworze, zatytułowanym Jesienna cisza, w którym:
Kazimierz Tetmajer : Jesienna cisza: [brak strony] Szerokie, ciche, chwiejne, powietrzane leżą nad całą doliną rozwiane skrzydła jesiennej ciszy
ukazane zostały doznania podmiotu związane z percepcją zmysłową:
Kazimierz Tetmajer : Jesienna cisza: [brak strony] Stoję samotny na urwisku skały – – patrzę na cichy ten świat osępiały
Doznania słuchowe, wzrokowe i kinestetyczne składają się na Tetmajerowski pejzaż sensualny, tworząc składniki jego pojmowanej zarazem konkretnie i symbolicznie triady Ciszy, Światła i Przestrzeni.

Artykuły powiązane