Topika pięciu zmysłów znalazła zastosowanie w obrazowaniu staropolskiej poezji ziemiańskiej, w barokowych poematach podejmujących zagadnienie rozkoszy szlacheckiej egzystencji, zarówno w wariancie pozytywnym jak negatywnym. Sensualna wizja rozkoszy – istotny składnik toposu pięciu zmysłów począwszy od obrazu Herkulesa kuszonego przez cnotę i rozkosz w Memorabiliach Ksenofonta (Vinge 1975), na gruncie poezji ziemiańskiej dostarczyła schematu do opisu ideałów życiowych średniej szlachty Rzeczypospolitej Obojga Narodów, która stosownie do refleksji Kaspra Twardowskiego była miejscem arkadyjskim, gdzie „Jest czym ucieszyć zmysły sfrasowane…” (Twardowski 1988: 243).
Największy rozkwit poezji ziemiańskiej nastąpił w okresie dojrzałego baroku, gdy sytuacja tej szlachty uległa pogorszeniu i ograniczeniu na rzecz magnaterii (Karpiński 1983: 177-179). Poszukując prawidłowości rozwojowych nurtu rozwijającego się w Rzeczypospolitej przez niemal dwa wieki, badacze dostrzegli zmiany zaistniałe w fazie dojrzewającego baroku a związane właśnie z obrazowaniem sensualnym. Poeci XVI i początków XVII wieku wizję wsi umieszczali w sferze wartości uniwersalnych, wystrzegając się indywidualizacji obrazu, podczas gdy w okresie dojrzałego baroku uwidacznia się dążność do konkretu opisywanego w kategoriach jednostkowych wrażeń zmysłowych. Wśród wielu rozpoznawalnych przyczyn tego zaskakującego zjawiska literackiego i kulturowego, wymienia się „tendencje artystyczne baroku, np. zamiłowanie do wyrazistych szczegółów ukazywanych w całej gamie ich zmysłowych doznań, jakie wywoływały, a dzięki nagromadzeniu wielkiej ich liczby budujących świat, który oszałamiał bogactwem” (Gruchała, Grzeszczuk 1989: 18-20).
Barokowe wybory poetyckie, skupione na ukazywaniu ziemiańskiej uczty zmysłów, poza inspiracjami Horacjańską odą Beatus ille qui procul negotiis czy Wergiliuszowymi Georgikami, wiele zawdzięczały Żywotowi człowieka poczciwego Mikołaja Reja, zwłaszcza partiom Rok na cztery części rozdzielon, ceniącym przede wszystkim rozkosze ziemiańskiego sadu i rybołówstwa. Doznania sensualne stały się składową kondycji poety-ziemianina, w wiejskiej arkadii poszukującego rozkoszy pięciu zmysłów. Nie zawsze jednak poetycki opis gospodarskich radości wiązał się z katalogowaniem rozkoszy według miary całej piątki. Większość utworów tego nurtu, przywołując topos zmysłowych rozkoszy, sytuuje się w kręgu staropolskiej „kultury oka i ucha”, gdyż te właśnie zmysły najczęściej mobilizowano przedstawiając katalog ziemiańskich doznań. W tym sensie poezja ziemiańska okresu baroku odsłania również cechy barokowej ikonosfery oraz audiosfery (Dziechcińska 1976). W kręgu wzroku i słuchu istotne miejsce zajmowała wieczorna kontemplacja powracającego z pola bydła:
Zbigniew Morsztyn : Votum: 276
Schyla, gdy schodzi czas robotnikowi,
Widzieć, gdy wloką jarzma zawieszone
Woły zemdlone.
Widzieć, gdy syte z pola powracają
Stadka owieczek, a pod sobą mają
Małe jagniątka, co głosy różnymi
Beczą też z nimi.
Czasownik „widzieć” stanowi składnik sytuacji lirycznej, w jakiej dokonuje się refleksja. Jest to pozycja żołnierza, zachwyconego i rozmarzonego urokami wsi, który osiągnął upragnioną przystań. Podobnie sycił oczy widok leżących na polach plonów. Także odgłosy wydawane przez bydło i robotników napełniały uszy szlachcica zadowoleniem. Ów świat radosnych dźwięków staje się najważniejszym wyznacznikiem wypoczynku gospodarza:
Zbigniew Morsztyn : Votum: 276-277
Świat ten okryje, nie między ścianami,
Ale w ogrodzie, w sadzie gdzie przysiędę,
Wspoczynać będę.
To niepodobnym swej urodzie huczy
Bąk wodny głosem, to niedźwiadek k[ru]czy,
To powtarzają pieśni ulubione
Żabki zielone,
To szumią drzewa powoli ruszone,
Gdy nimi chwieją zefiry pieszczone,
To wonność z ro[s]ą wydawają zioła,
Pociechy zgoła,
To czyste wody w przejrzystym strumieniu
Szemrząc spadając z góry po kamieniu,
Aż i na młyńskie woda lejąc koło
Szumi wesoło.
Gospodarz, chłonąc świat zmysłami, wyznacza sensualny horyzont swej egzystencji. To analitycznie, to znów syntetycznie przywołuje doświadczaną z całą mocą konkretu zmysłową ucztę, szkicując zarazem ziemiańską axis mundi.
Bywało też, że barokowi poeci, opiewając uroki „wsi spokojnej”, ujawniali swe zmysłowe preferencje. Jest to szczególnie widoczne w Sumariuszu wierszów Hieronima Morsztyna. Podmiot wielu epigramatów tego zbiorku daje się poznać jako gorliwy piewca doznań smakowych – rozkoszy ziemiańskiego stołu. Nawet erotyzm Morsztyna zyskuje w dużym stopniu wymiar uciech kulinarnych, zmysł smaku staje się tu pomostem do lubieżności, umieszczanej w kręgu dotyku (Nawarecki 1992: 215-218). Oba te wiodące do grzechów głównych zmysły posiadały wspólną podstawę – materialność.
Barokowy wariant toposu uczty zmysłów rodził się w poezji ziemiańskiej w powiązaniu z wyznacznikami szlacheckiej ideologii, jego krystalizację ułatwiały między innymi ziemiańskie opozycje: przeciwstawienie wsi miastu, „oracza” dworzaninowi, żołnierzowi, żeglarzowi, etc. Poszczególne ujęcia narzucały dalsze zróżnicowanie topicznych przedstawień. Inaczej więc oceniał wygodę wiejskiego życia Jan Gawiński, porównujący ją do „miękkich” pieleszy dworskich, inaczej zaś Zbigniew Morsztyn, u którego drugi człon opozycji stanowi pełna trudów żołnierka.
Gawiński wszystkie składowe toposu rozkoszy ziemiańskich przywołał w Żywocie ziemiańskim i dworskim (1672), który skupił się na opozycji ziemianin – dworzanin. Jedną z osi konstrukcyjnych poematu stanowi kontrastowe zestawianie doznań dostarczanych zmysłom przez wielkopański dwór (sytuowany w przestrzeni miejskiej) oraz wiejski dworek ziemianina. Odnajdujemy tu schemat pięciu zmysłów zastosowany do uwypuklenia biegunowo wartościowanych stylów życia. Wybór przestrzeni życiowej dokonuje się w perspektywie jego „pieszczonego” lub aktywnego trybu, poprzez epitety nawiązujące do kręgu dotknienia: „Szumne dwory dla miękkich ciał dla wygód i wczasów” (Gawiński 1988: 288).
Wieś ofiarowuje surowsze warunki bytowania, za to dostarcza między innymi przyjemności smacznego snu po pracy, bezpośrednio na łonie natury:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 288
Na zielonych traw bujnych kładzie się pościeli.
Podobnie wymyślność i zbytkowność potraw dworskich skontrastowana została z prostą i służącą nasyceniu kuchnią ziemiańską:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 286
Przez smaczne potraw kąski moryczą się [morzą się – B. C.].
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 286
W złotych flaszach wspieniają, aż widzieć rodzaju
Przewoźnego Symonu, widzieć i Albany [importowane gatunki win hiszpańskich i włoskich – B. C.],
Cóż, gdy zdrowiu i rzeczom te szkodliwe piany!
Ziemianin zaś:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 286
I obficie daje jeść dostatek ogrodny.
Nie zna aptek do zapraw, ma smaki rozliczne,
Ma korzenia ogrodne i zaprawy liczne.
Trunku nie chce winnego, bo go smaczniej poi
Pszenny, który w piwnicznym długo chłodzie stoi,
Lub co pszczółki słodkie mu swe przyniosły dary,
Ten muszcz radniej wypija z dereniowej czary.
Ozdobność zniewalających wzrok pałaców zdyskredytowana została przez uroki naturalnych ozdób wiejskiego domu, tonącego w wonnym kwieciu:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 288
Z przednich mistrzów chełpią się przewybornej prace
[…]
Lubo wiszą szpalery wkoło zawieszone,
Ręką dziewoj sydońskich sztucznie wyrobione,
Gdzie blask bije ze złota, gdzie jedwabne cienie
Oczy ludzkie uwodzą do swego wejrzenia.
Perspektywę wartościującą inicjuje staropolska postać zaimka „zamiast”:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 288
Z wonnymi kwiateczkami wisi maj zielony,
Po ziemi i po stole świeci się rozsnuta
Róża, goździk, barwinek i zielona ruta.
Świat zapachowych kontrastów, bogaty i zróżnicowany, opiera się na opozycji cywilizacja-natura. Przestrzeń dworska utożsamiana jest z przywiązaniem do perfumów, nie tylko z uwagi na jej sztuczność, ale również życiową konieczność, wynik egzystowania dworzan w ciasnym, niehigienicznym obszarze miejskim:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 289
Po izbach zalatują, raz nienośne cuchy
Z ulic kalnych, gdy się deszcz snuje po obłokach,
Że aż i lgnąć potrzeba w błotnistych potokach.
Naprzeciw obcego, sztucznie pachnącego lub wręcz cuchnącego „TAM” staje swojska przestrzeń wiejska:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 289
W swoje skrzydła nabrawszy, wdzięczny zapach roni.
Niebo li srebrnych kropel lub perłowej rosy
Ziemi zdarza, swe śliczniej tedy plecie włosy.
Drugi z niematerialnych zmysłów – słuch, w poemacie Gawińskiego również uzasadnia wysokie wartościowanie ziemiańskiej kondycji:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 286
O pańskie ocierają rady się pokoje:
Trąb, bębnów, wozów, koni bałuch pomieszany
Miesza miasto i same aż przenika ściany.
Tam Bachowi opilcy czynią przykre huki,
Rąbiąc drzwi i niewinne szablą krając bruki.
Spokój i ochocze odgłosy polowania, natury lub dobytku – oto rozkosze ziemiańskiego ucha, gdyż we wsi:
Jan Gawiński : Żywot ziemiański i dworski: 287
W niej nie słychać, w myśliwym oprócz kiedy krzyku
Zgraja psów zwierza goni lub za bliski szaniec
Wilk się skradszy, czułych psów wzywa na targaniec.
Tu w wielkim pomilczeniu cicho ziemia stoi,
Kiedy ptasza kapela swe muzyki stroi;
Nieba same śmieją się, wiatrek obumiera,
Kiedy słowik lub łabędź dumy swe wywiera
Lub kiedy po robocie za wieczornej zorze
Siadszy sobie Menalka na polnym ugorze
Proste pieśni na imię swej śpiewa kochanki
Albo gra na fujarze, lub puszy multanki.
Katalogowanie rozkoszy ziemiańskiego żywota zgodnie z porządkiem pięciu zmysłów dawało pojęcie o szczęśliwym horyzoncie jego egzystencji, uprawniało do licznych dziękczynień szczodrobliwemu Bogu oraz wychwalania idei „złotej mierności”, cnoty i bezpiecznego uniezależnienia od fortuny. Jak pisał Paul Hazard: „najszczęśliwszy dar, jaki może zaoferować egzystencja to harmonia umysłu, serca i zmysłów” (Hazard 1974: 29). Badacze zwracają jednak uwagę na deklaratywną i naiwną postawę ziemiańskich poetów, z uporem budujących wizję wsi jako przestrzeni egzystencji bezpiecznej i doskonałej. Pierwszą wielką rysą na tym wizerunku (poza próbami realistycznego przedstawienia sytuacji chłopa), stały się późnorenesansowe doświadczenia poety czarnoleskiej arkadii – Treny Jana Kochanowskiego. Zwłaszcza Tren XVII tego cyklu nie pozostawiał wątpliwości, co do złudnego charakteru ziemiańskiej szczęśliwości, niezdolnej uchronić przed ciosem losu czy wyrokiem Boga. Jakże dramatycznie brzmiały słowa dotkniętego bólem poety:
Jan Kochanowski : Tren XVII: 69
Prózno w bitwach nie bywamy:
Ugodzi nieszczęście wszędzie
Choć podobieństwa nie będzie.
Barokowy wariant negatywny toposu ziemiańskiej „uczty zmysłów” przywołał Wacław Potocki w Trenie XXXVIII (Od wiosny), napisanym po stracie ukochanego syna Stefana. Wraz z jego stratą sensualne podstawy arkadyjskiej egzystencji utraciły swą rację bytu. Ujawnia się niemoc podmiotu do chłonięcia zmysłami urody świata, jego dotkliwe wyobcowanie z feerii zmysłowych doznań. Poeta dziwi się, że radość wiosennej natury nie może wzbudzić w nim właściwej reakcji. Swą odmienność podkreśla ukazując, jak poszczególne rozkosze nie mogłyby zasmucić niczyich zmysłów, a jednak zasmucają jego własne. Cykl doznań jest wręcz odwrotnie proporcjonalny – im ponętniejszy jest zasób dostarczanych przez świat rozkoszy, tym bardziej głuche i obojętne stają się zmysły osamotnionego bohatera. Wyrazisty podział wiersza, w partii poświęconej zmysłom złożonego z powtarzalnych sekwencji dwustrofowych, zestawia zmysłową atrakcyjność świata z sensualnym wyobcowaniem podmiotu. Rozpacz uniemożliwia ojcu rozpoznanie powabów barwnych krajobrazów:
Wacław Potocki : Tren XXXVIII (Od wiosny): 318
Wzrok I na barwiste łąki i na śliczne góry
Śmiele patrzeć nie mogę; bliski lub daleki
Ich prospekt podnieść na się nie da mi powieki,
Łzami podeszłe oczy
Wieczna mi zima mroczy.
Strofę o rozkoszy powonienia wypełnia poeta pochwałą doskonałych zapachów przyrody polskiej, nie wymagającej wzbogacania woniami obcymi. Jednak ta rozkoszna swojskość również ujawnia swą niemoc, bezużyteczność tego zmysłu wyznacza przemiana dokonana z perspektywy grobu:
Wacław Potocki : Tren XXXVIII (Od wiosny): 318
Dosyć na Polskę róże, fijołki, łanuszki,
Jakimkolwiek sposobem,
Mnie wszystko trąci grobem.
Podobna transformacja charakteryzuje dotyk – fizyczny kontakt ze światem przywodzi doznania całkowicie niezgodne z cechami wiosennej miękkości:
Wacław Potocki : Tren XXXVIII (Od wiosny): 319
Dotknienie Nigdzież mi miękko, wszędzie ostro, twardo, grubo,
Wszystko mi wrzody czyni na sercu i krosty.
Wszystko, czego pomacam, ciemię, głogi, osty.
Zbudzona do życia przyroda, zwłaszcza rozśpiewane ptactwo, niezdolna jest do złagodzenia bólu osieroconego ojca. Muzyka natury nie może wzbudzić w nim żadnego echa:
Wacław Potocki : Tren XXXVIII (Od wiosny): 319
Kanarki, szczygły, czyże śpiewają, jam głuchy.
Rozpamiętywanie poniesionej straty w otoczeniu bujnej, wiosennej przyrody prowadzi również do zaskakującej klasyfikacji doznań smakowych:
Wacław Potocki : Tren XXXVIII (Od wiosny): 319-320
Różnych się specyjałów zapomnieć nie godzi.
[…]
I tu mizerny jestem
Jedząc syna z Ty jestem.
Potocki przywołał w swej antytetycznej uczcie zmysłów całą ich tradycyjną liczbę, niezgodnie jednak z ustaloną kolejnością. Po wzroku następują kolejno: węch, dotyk, słuch oraz smak. Widoczne przemieszanie zmysłów materialnych z niematerialnymi może sygnalizować równorzędność dostarczanych przez wieś zmysłowych rozkoszy postrzeganych w perspektywie doświadczanego bólu. Może również wskazywać ostateczną granicę, do której dotarł rozpaczający ojciec, granicę, za którą zachwiał się już wszelki porządek, a oszołomiony podmiot zmuszony był wyznać: „nie masz zmysłów we mnie” (w. 68).
Barokowa poezja ziemiańska, dążąc do konkretno-obrazowego ukazywania wsi oraz analizy dostarczanych przez nią zmysłowych doznań, chętnie przywoływała składowe toposu uczty zmysłów. Dwa jego komplementarne warianty pozwoliły ukazać zróżnicowaną sytuację podmiotu tej poezji. Jej wyznaczniki stanowiły: zdolność chłonięcia zmysłami oferowanych przez wieś uroków lub ich (naznaczona cierpieniem) epistemologiczna niemoc.
Źródła
Źródła
- Gawiński Jan, „Żywot ziemiański i dworski” (1668), cyt. za: Gruchała Janusz S., Grzeszczuk Stanisław [oprac.], „Staropolska poezja ziemiańska. Antologia”, PIW, Warszawa 1988, cytaty na s. 286, 287, 288, 298.
- Kochanowski Jan, „Tren XVII” (1580), cyt. za: Kochanowski Jan, „Dzieła polskie”, T. II, opr. Julian Krzyżanowski, PIW, Warszawa 1978, cytat na s. 69.
- Morsztyn Zbigniew, „Votum” (powst. II poł. XVII w.), cyt. za: Gruchała Janusz S., Grzeszczuk Stanisław [oprac.], „Staropolska poezja ziemiańska. Antologia”, PIW, Warszawa 1988, cytaty na s. 276, 277.
- Potocki Wacław, „Tren XXXVIII (Od wiosny)” (1673/4), cyt. za: Gruchała Janusz S., Grzeszczuk Stanisław [oprac.], „Staropolska poezja ziemiańska. Antologia”, PIW, Warszawa 1988, cytaty na s. 318, 319.
- Twardowski Kasper, „Bylica świętojańska” (1630), cyt. za: Gruchała Janusz S., Grzeszczuk Stanisław [oprac.] „Staropolska poezja ziemiańska. Antologia”, PIW, Warszawa 1988, cytat na s. 243.
Opracowania
- Cieszyńska Beata, „Okna duszy. Pięć zmysłów w literaturze barokowej”, Point, Bydgoszcz 2006.
- Dziechcińska Hanna, „Oglądanie i słuchanie w kulturze dawnej Polski”, PIW, Warszawa 1987.
- Gruchała Janusz S., Grzeszczuk Stanisław, Wstęp do: „Staropolska poezja ziemiańska. Antologia”, PIW, Warszawa 1988.
- Hazard Paul, „Kryzys świadomości europejskiej. 1680-1715”, tłum. Lalewicz Janusz Lalewicz i Andrzej, PIW, Warszawa1974.
- Karpiński Adam, „Staropolska poezja ideałów ziemiańskich. Próba przekroju”, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1983.
- Nawarecki Andrzej, „Hieronima Morsztyna zmysłowa miłość porządku”, „Ogród” 1992, nr 1(9).
- Pikała Bogdan, „Topos arkadyjski we współczesnej poezji polskiej. Jego kontynuacje i degradacje”, „Biuletyn polonistyczny” 1973, z. 47.
- Vinge Louis, „The Five Senses. Studies in a Literary Tradition”, C. W. K. Gleerup, Lund 1975.
Artykuły powiązane
- Walińska, Marzena – Śpiew pasterski
- Obremski, Krzysztof – Pięć zmysłów – „Niepróżnujące próżnowanie”
- Utkowska, Beata – Barwy wsi (Reymont)